poniedziałek, 27 marca 2023

Marzec

 Czasem nie potrafię zagłuszyć krzyku demonów w mojej głowie.

Czasem nie potrafię zatrzymać wspomnień,które dopadają mnie w najmniej dogodnym momęcie.'

Czasem nie wiem kim jestem i czego do kurwy chcę od życia.

Czasem mam po prostu wszystkiego dość-CHCIAŁABYM byś TU był,kimkolwiek teraz jesteś.Chciałabym móc wykrzyczeć Ci o wszystkich swoich emocjach i powiedzieć jak bardzo jesteś mi potrzebny.Nienawidzę kiedy MILCZYSZ a jeszcze gorzej czuje się kiedy udowadniasz mi słowem,że TO wszystko to jakaś PIERDOLONA iluzja,którą mój umysł sam sobie wytworzył.Nie wiem gdzie teraz jesteś ani co aktualnie robisz i w sumie jakaś część mnie -chuj ją to obchodzi ale ta druga Cię potrzebuje.Potrzebuje jakiegokolwiek ruchu z Twojej strony,jakiejkolwiek deklaracji,że TO wszystko było po coś nie tylko dlatego byś mógł przetrwać nostalgię w jakiej byłeś.Jestem wkurwiona na świat,ludzi,których mijam na swój oddech i swoją naiwność.Jestem wkurwiona,że nie mam odwagi powiedzieć Ci jak bardzo mnie rozczarowałeś - Poraz kolejny MILKNIESZ kiedy JA najbardziej potrzebuje Twoich słów,kiedy chciałabym abyś to wszystko w jakikolwiek racjonalny sposób wyjaśnił mojej logice istnienia bym mogła iść dalej i już nie oglądać się za siebie,nie zastanawiać się czy TO wszytso ma jakikolwiek sens dla Ciebie lub dla mnie.Wiem,że będę żałować tego Co Ci powiedziałam,wiem,że dziś w nocy rozpadnę się na atomy ale nienawidzę NIEPEWNOŚCI jaka nam towarzyszy.Chciałam trzymać się z boku,być niewidzialną i czekać aż będziesz potrzebował mnie na tyle,iż sam poprosisz bym została.Nie dam rady,nie jestem wstanie udawać,że jest mi wszystko jedno,że nie ma dla mnie znaczenia co robisz,gdzie jesteś i jak się nazywasz.To kolejna próba-tym razem ostatnia jeśli znów pozostawisz po sobie CISZĘ ja też zamilknę,nie mam już siły biec za Tobą i zastanawiać się czy mnie widzisz,czy do KURWY nędzy się wkońcu zatrzymasz i pozwolisz mi być.To chore ale wiem,że jakaś część we wszechświecie postanoiwła postawić nas na swoich drogach,jakaś jebana część pozwoliła i kazała mi dać Ci kolejną szanę byś nie uciekał i bym pozwoliła Ci wejść do swojego świata.Wszedłeś zostawiając otwarte drzwi,pierdolony wiatr rozbija się o zakamarki mej duszy,drwiąc z mojej naiwności-kolejny raz dałaś się nabrać.Kolejny raz pozwoliłaś sobie uwierzyć.Miał nigdzie się nie wybierać,miał być,trwać i ostrzegać kiedy jednak będzie miał jakieś wątpliwości jednak została tylko CISZA i mój rozjebany umysł,który do wczoraj wciąż wierzył w iluzję,którą sobe wytworzyłam.Nie wierzę,że ludzie są wobec siebie tak kurewsko obojętnie,nie wierzę,że poświęcanie komuś tyle czasu może NIC nie znaczyć w jedej sekundzie.Nie wierzę,że dla Ciebie to wszystko przestało znaczyć cokolwiek jeśli kiedykolwiek miało jakiekolwiek znaczenie.Jestem umysłowo rozjebana i znów rycze jak małe dziecko w nadzieii,że zdarzy się jakiś pierdolony CUD i usłyszysz mój NIEMY krzyk rozpaczy wołający Cię o pomoc.

Jestem tu i czekam na coś co nie ma prawa się wydarzyć a jednak wciąż mam nadzieję.

Wygrzebuje z pod poduszki telefon,wybieram numer,którego sama się boję ale wiem,że dziś nie mogę zostać z TYM sama.Naciskam zieloną słuchawkę.

-Siema

-Werka?

-Możesz być za 20 minut ? 

-Co się stało? Mogę.

-Nie mogę być teraz sama .Czekam.

Ubieram bluze,kurtkę ocieram rozmazany tusz.Zaciskam pieści i wiem,że gdzieś tam jesteś i czujesz jak rozpierdala mi się dusza na tryliony wszechświatów bo znów uwierzyłam w iluzje.

Iluzje która nie ma prawa istnieć.

czwartek, 2 marca 2023

Plan

 Wciąż zastanawiam się jaki PLAN napisał dla mnie Stwórca,który każdego dnia igra z mą nadzieją i psychicznym załamaniem duszy.Poraz kolejny wystawił mą naiwność na próbę i chociaż cholernie boję się poniesienia porażki coś wewnątrz mnie podpowiada mi,że być może TYM pierdolonym razem będzie inaczej. Czy aby napewno? Szepcze najbardziej racjonalna część mojego rozumu.Przez te ostatnie miesiące nauczyłam się jednego-odpuszczać i czekać.Kiedy toczysz bezmyślną walkę z samym sobą,demony które krzyczą Ci w głowie zjadają wszystko co napotykasz w danej chwili na swej drodze,wyrzuty sumienia i szukanie winy w samym sobie doprowadza Cię do skrajnej emocjonalnej schizofremi-wtedy tracisz kontrole nad wszystkim nad czym dotychczas panowałaś.Za każdym razem kiedy upadałam,obwiniałam samą siebie -teraz też przez kilka sekund szukam winy w sobie po czym wzruszam ramionami i akceptuje zaistniałą sytuację,dlaczego?Być może dlatego,iż jestem już zmęczona walką z iluzją,której nigdy nie było.Zawiodłam się Tyle razy iż teraz jest mi wszystko jedno czy zawiodę się poraz kolejny.Stałam się silną,szczerą suką,która nie boi się mówić tego co myśli.I wiecie co ? Jestem z siebie KUREWSKO DUMNA.Zabijałam się już tyle razy iż już dawno nie powinnam istnieć jednak KTOŚ nie pozwolił mi stąd odejść-widocznie ma dla mnie inny plan.Popełniałam błędy po tylekroć iż teraz każdy kolejny błąd nie jest porażką a raczej lekcją bym była jeszcze silniejsza.Okłamywano mnie tak często,iż ja postanowiłam mówić prawdę WSZYSTKIM dzięki którym TU jestem,oddycham i uśmiecham się każdego ranka po przebudzeniu. 

Półtora roku temu błagałam KOGOKOLWIEK odpowiedzialnego za nasze istnienie by zabrał mnie z PIEKŁA w którym się znalazłam,przekonana,iż nie dam sobie rady płakałam,krzyczałam i popełniałam wewnętrzne samobójstwo miliony razy,błagając by własna mama skróciła me cierpienie ale to ONA uświadomiła mi kim jestem dla samej siebie i jak wiele potrafię przetrwać.Gdy pęka Ci serce bo MIŁOŚĆ zdradza Cię i okazuje się,że świat w którym dotychczas żyłaś to jedno wielkie KŁAMSTWO,ciężko jest wierzyć,że to nie twoja wina.Obwiniałam się za wiele rzeczy,nienawidziłam,kochałam,tęskniłam i wyzywałam wiele miesięcy ale dzięki mamie,która dała mi życie,tacie który zawsze ratuje mnie z opresjii,moim siostrą i psiapsi bez których teraz nie wyobrażam sobie dnia PRZETRWAŁAM.Było kurewsko ciężko i nie ma jednej recepty na powtanie kiedy cały świat rozpierdala Ci się na miliony części.Każdy kto powtarzał mi ''zobaczysz,potrzeba czasu,wszystko będzie dobrze'' był moim wrogiem ale każda osoba,która to mówiła MIAŁA RACJĘ. Zabawne ale to prawda potrzeba też upartości i stawiania sobie małych celów.Mówienia o bólu i wszystkim co sprawiło,że czułam się źle. Uwierzyłam,że TAK MIAŁO po prostu być a kiedy przestałam analizować po co?dlaczego ? wszystko stało się takie banalne.

Sądziłam,że moje miejsce na Ziemi jest 1000 km stąd-myliłam się.W tej najbardziej znienawidzonej Polsce odnalazłam siebie,przyjaciół i ludzi na których mogę liczyć zawsze. To tutaj uwierzyłam,że jestem kimś WYJĄTKOWYM i że mogę przetrwać naprawdę wiele.To tutaj zrozumiałam,że wciąganie białych ścierzek nie przynosi ukojenia lecz zagłusza demony w mojej głowie na jedną mała minutkę po czym wracają z jeszcze głośniejszym szeptem.Upijanie również nie sprawiło,iż zapomniałam.To LUDZIE którzy mnie słuchali,ocierali łzy i pozwalali bym ryczała jak idiotka,poświecając mi swój czas uświadomili mi,że to nie ja byłam problemem lecz On był historią,która dobiegła końca bo tak BYĆ MIAŁO.

Jeśli kiedykolwiek zostaniesz zdradzona,okłamana i będziesz musiała z dnia na dzień przeprowadzić się z Kraju który kochałaś do kraju którego nienawidzisz -zrób to bez zastanowienia.Każdy koniec to nowy początek a każdy początek to nowy rozdział do ksiązki,którą sama sobie piszesz.Nigdy w siebie nie powątpiewaj i nie trać SIEBIE bo ktoś kto był dla Ciebie ważny przestał Cię zauważać.Bądź silna i walcz a któegoś dnia wszystko co złe zniknie jak mydlana bańka lub dym z jointa palonego na balkonie.Zaakceptuj to co daje Ci każdy dzień i każdego dnia powtarzaj sobie,że jesteś kimś wyjątkowym i tak kurewsko silnym iż nawet SZATAN w piekle słyszy gdy wstajesz.

To zabawne jak z bycia NIKIM stajesz się CAŁYM światem który otulony promieniami porannego słońca otula Cię gdy otwierasz oczy i odpalasz papierosa myśląc sobie : KURWA JESTEM NAPRAWDĘ SZCZĘŚLIWA.

czwartek, 16 lutego 2023

Niezniszczalna

 Wiesz,moi znajomi mają rację.

Dziś zdałam sobie sprawę jak SILNYM człowiekiem jestem...Upadałam tyle razy i tyle razy zaciskałam pięsci by ponosić się z kolan.Zawsze sądziłam,że nie powinnam narzekać bo przecież ''inni mają gorzej'' jednak granica mojej wytrzymałości została zniszczona w chwili pakowania walizek i powortu do kraju w którym być nie chciałam a dziś-dziś nie wyobrażam sobie jak mogłabym wrócić do miejsca,które kiedyś nazywałam swoim miejcem na Ziemi.Kolejny etap zamknięty,poniosłam kolejne porażki ale i zdobyłam wiele pouczających lekcji ...Wiem dziś jedno.Przeszłam przez syf,który sama sobie zafundowałam ale się nie poddałam pomimo wielokrotnych prób przerwania swojego istnienia coś wewnątrz mnie wiedziało,że TAK się to nie może skończyć.Miałam rację jestem KUREWSKO upartą suką nie sądzisz ? Kiedy odeszłam od faceta.który wydawał się być całym moim światem sądziłam,że jestem nikim skoro wybrał kogoś innego dziś sama się z tego śmieje bo widze jak głupia byłam,jak wiele kłamstw i złudnej nadziei w sobie miałam.Kiedyś sądziłam,że MIŁOŚĆ to sens istnienia bo przecież życie z kimś dla kogo się uśmiechasz każdego ranka i z nim możesz rozmawiać całą noc aż nastaje świt to wszystko czego Ci do życia potrzeba-nic bardziej mylnego. Ja już chyba nie chcę sprawdzać jak to jest kochac i być kochaną...Mam wokół siebie tak wspaniałych ludzi,którzy poraz kolejny udowodnili mi jak ważna jestem dla samej siebie,jak dużo zła do kurwy pokonałam -sama bez niczyjej pomocy. Jednak gdyby nie ONI wszyscy pewnie poddałabym się rok temu i rok temu podjełabym ostateczną decyzje.Zdrada,ból i rozczarowanie to CHUJ w porównaniu z powortem do świata z którego uciekłaś 6 lat temu.Nie macie pojęcia jak czuje się człowiek,który przez 6 lat mieszkał w innym karaju i sądził,że zostanie tam na ZAWSZE ale jak to bywa ze związkami,które też mają za każdym razem być ''na zawsze'' los postanowił zmienić moje plany i uśmiadomić mi,że żyję po to by pokonywać kolejne gówno w które wdeptuje poraz setny tylko i wyłącznie dlatego bym nie sądziła,że mogę mieć spokojne i pełne radości życie.Dziś jestem szczęśliwa pomimo tego,iż czasem płacze pół nocy,pomimo tego iż czasem upijam się by przestać tęsknić za wszystkim co miało jakiekolwiek znaczenie JESTEM SILNĄ kobietą,która wciąż walczy z niewidzialnym skurwysynem zwanym życiem.Myślę,że otoczyłam się tak silnym murem iż chyba nie chcę by ktokolwiek się przez niego przedostał -pomimo ostatniego rozczarowania wciąż wierzę w ludzi i w samą siebie również.Wciąż uważam,że siła mojej osobowości to fakt,że jeśli mówisz,że nie dam rady to PATRZ-kto jak nie ja krzyczy w niebogłosy rozum.Sercem już nie myślę - kilkanaście miesięcy temu wyrwano mi je i śmię twierdzić iż rozjebane na miliony kawałków nie potrzebuje już złudzeń jaki iluzji,że ktoś może zrozumieć moją duszę,dogonić mnie i zatrzymać na tyle długo bym uwierzyła,że mogę jeszcze komuś zaufać.Ufam samej sobie,bo przecież ruletka jaką przeżyłam w swoim istnieniu to coś w rodzaju płonącego piekła -długa historia,którą wciąż opisuję,wspomnienia bolą ale i sprawiają,że śmieje się z własnej rozpaczy.Mam 29 lat , ludzi którzy we mnie wierzą i siebie,jeszcze bardziej silną niż wczoraj i jeszcze bardziej uśmiechniętą niż miesiąc temu.Nie potrzebuje niczego co mogłoby zaburzyć monotonie mojego istnienia.

Jestem i narazie nigdzie się nie wybieram.

niedziela, 12 lutego 2023

Świadomość

 Kiedy zjawił się na moim podwórku wiedziałam,że smutny wieczór skończy się rozpaczą i płaczem tak kurewsko głośnym iż sam  DIABEŁ słyszał mnie w piekle.Gdy dojechaliśmy w znane nam miejsce,odpaliliśmy blanta siadając na masce samochodu,czułam jego wzrok i słyszałam jak jego spojrzenie krzyczy : mów kurwa co się z Tobą dzieje....Odpalam,biorę bucha,głęboki wdech,uśmiecham się ...

-I co ? Chcesz,żebym znów zalała Cię setką negatywnych emocji???

- Wariatko kiedy Ty wreszcie zrozumiesz,że musisz z kimś rozmawiać?Że nie możesz dusić w sobie emocji,które same Cię niszczą.Kiedy zrozumiesz,że ja i pewnie nie tylko ja widzę jak niszczysz samą siebie a jak jest naprawdę źle wiem,że nie mam do tego prawa ale muszę Ci powtarzać,że masz w swoim marnym życiu kilka osób na które zawsze możesz liczyć ale że jeteś upartą babeczką to już inna sprawa...

Wzruszam ramionami,uśmiecham sie...

-Wiesz przecież,że nienawidzę swojej naiwności i mojego umysłu.który bezmyślnie analizuje każdą osobę,która pojawia się na mej drodzę.Wiesz,że ja nie odpisuje,nie robie niczego co mogłoby sprawić,że będę miała jakąkolwiek nadzieję,że kiedyś będę komuś potrzebna tak jak ja będę potrzebować tej osoby .Nie chce już marnować czasu na jebane pisanie z kimś kto z dnia na dzień milknie a kiedy ja jak popierdolona schizofremiczka analizuje gdzie we MNIE jest problem okazuje się,że mój wygląd który jest jaki jest decyduje o kimś czy ktoś zostaje w moim życiu czy też staje się obojętny...Tak kurwa obojętny,że nie rozumiem po CHUJ napisał jebane ''siema'' lub zatrzymał mnie w momęcie kiedy spierdalając przed własnymi demonami byłam na tyle daleko...

-Werka,przestań tak gadać....

-Jak mam pr5zestać ! DO KURWY ! Skoro poraz kolejny poświęciłam swój marny czas,do chuja ja pozwoliłam poznać mu kawałek swojej duszy -tej,którą znają nieliczni...To jednak nie jest najgorsze - najgorsze jest to,że kiedy przestał się odzywać to mój mózg oszalał dostając jakieś niewytłumaczalnej paranoii.Nie wiem dlaczego wciąż siedzi w moim umyśle skoro nawet go nie poznałam...

Zaczynam ryczeć. 

Ja już nie chcę się TAK CZUĆ -tak bezradna na wszystkie swoje emocje i uczucia,tak bezbronna na ból i cierpienie ,tak naiwna i tak kurewsko wierząca w ludzi,którz kłamią i zawsze kłamać będą....

-Chuliganie przestań tak pierdolić.Ja też uciekałem przed Tobą a kiedy zdałem sobie sprawę jak bardzo potrzebuje Cię w swoim życiu oboje mieliśmy już inne plany ...

-To zupełnie inna historia....Rycze jak dziecko.

Ja nie rozumiem co takiego zrobiłam w swym marnym istnieniu iż teraz muszę się TAK czuć.Jak gówno zdeptane,oplute i śmierdzące na tyle iż skazane na wieczną samotność.Ja naprawdę nie chcę już kochać i być kochaną,nie chcę już NICZEGO co mogłoby mnie rozczarować.Jestem zmęczona porażkami,kłamstwami i poczuciem nienawiści do samej siebie.Obżydzenia do odbicia w lustrze i nienawiści do wszystkiego co mnie otacza,jestem już kurwa zmęczona....

Obejmuje mnie ramieniem,które znam doskonale i wie,że CISZA to jedyna dobra odpowiedź na moją rozpacz.Wie,że nie ma argumentu by dać mi jakąkolwiek nadzieje,że będzie lepiej.Jestem wrakiem człowieka,którego pozbierać się już nie da,trwam w monotoni dnia codziennego uciekajac od wszystkiego co mogłoby zmienić moją normalność.NIE CHCĘ JUŻ CIERPIEĆ I CZUĆ TEGO gówna,które od kilku tygodni mam w swojej głowie.Chcę zapomnieć o WSZYSTKIM co było i nie zastanawiać się co będzie jutro...

Chcę po prostu żyć.

Przyjaźń

 Gdyby ktoś póltora roku temu powiedział mi,że wrócę do Polski z rozbitym umysłem,złamanym sercem i pragnieniem wewnętrznej zagłady-wyśmiałabym go.

Gdyby powiedziano mi,że kiedy wrócę poznam tu najlepsze babki na świecie,które śmiało mogę nazywać psiapsi-nie uwierzyłabym w takie brednie...

Dziś gdyby nie One rozpadałabym się milion razy dziennie i tysiąc razy na sekundę popełniałabym samobójstwo prosząc stwórcę by zabrał mnie z tego pojebanego świata.Dzięki nim jakoś banalniej znosić mi samą siebie i już przestałam nienawidzić wszystkiego co mnie otacza,nauczyły mnie być obojętną,wypłakać się,zacisnąć pięści i iść dalej bo przecież jestem silną suką z czarnym sercem-tak twierdzą.Bądź tak mnie widzą i bardzo dziękuje komuś kto postawił je na mej drodzę bo ich dusze są tak samo mroczne jak moje,pomysły trochę bardziej zwariowane a życia tak samo pojebane jak i moje.Kiedyś ciężko było mi nazwać kogoś przyjacielem,dziś kiedy znają każdą moją najmroczniejszą myśl śmiało moge nazywać je psiapsi.Kiedy płacze nalewają szklankę wódki,kiedy upadam odpalają mi papierosa,kiedy milczę i mam ochotę odciąć się od świata-piszą,dzwonią po tylokroć aż wkurwiona odbieram telefon po czym uśmiecham się na same słowa ''siema''.Uświadomiły mi jak wiele przetrwałam i nad czym powinnam jeszcze popracować.Pokazały gdzie popełniam te same pierdolone błędy ,ba ! zdarza się,że popełniają je ze mną tak by było mi raźniej.To zabawne lecz żadna z nas nie miała pojęcia,że los sprowadzi nas na wspólną drogę -kurwa każda z nas nienawidziła drugiej tak bardzo,iż mijałyśmy się wszystkie obrzucając się najgorszymi wyzwiskami w głowie na tyle,że teraz się ciągle z tego śmiejemy.Cieszę się,że i ja mogę poznać ich światy,poglądy i kiedy rozpierdalam się na kawałki lub kiedy mój rozum zalewa się furią wiem,że gdy zadzwonię-odbiorą i nie pozwolą mi zabić swej zmęczonej duszy. 

Dziękuje,że jesteście .

PSIAPSI 

czwartek, 2 lutego 2023

Zdziwienie

 Zabawne jak szybko człowiek akceptuje zaistniałe.niezbyt korzystne dla nas sytuacje.Jak banalnie prosto przychodzi nam zakopywanie bólu i cierpienia bądź żalu byle tylko nie pokazywać wszystkim otaczającym nam ludzią,że coś jest nie tak.Bo przecież ''nie tak'' to oznaka wewnętrznej słabości a słabość to wada którą trudno zaakceptować.Przestałam analizować decyzje innych,zaakceptowałam swoje słabości jednak wciąż nie pojmuje jaki TO wszystko miało cel.W sumie jest mi wszystko jedno bo przecież w MOIM życiu zazwyczaj nic nie jest banalne a raczej za każdym razem jest kurewsko popierdolone i niewytłumaczalne.Nie chcę już przerywać CISZY z którą zawarłam pakt i znalazłam kompromis .Jest jak jest i narazie nic na to nie poradzę.Tęskniłam zbyt długo,zbyt długo miałam nadzieje,że jeszcze coś się zmieni,zbyt długo chciałam wierzyć,że jest na świecie ktoś kto poskłada moje życie w logiczną całość-dziś wiem,że tylko JA mogę to zrobić i nie potrzebuję już NIKOGO od kogo byłabym emocjonalnie zależna.Wiem kim jestem i wiem jak silną mam osobowość ale każdy z nas posiada emocjonalne granice.które po przeroczeniu sprawiają,że popadamy w szał,obłęd niewytłumaczalny i nieokreślony. Jestem już TYM wszystkim zmęczona.Zmęczona na tyle,że przestałam odbierać telefony,odpisywać na wiadomości i ''dawać znać'' iż istnieje.Trwam tak jak trwałam ostatni rok.Przetrwałam tak wiele a jednak ostatnie miesiące deptają mój umysł i czasem po prostu nie jestem wstanie tego wszystkiego udźwignąć.Jestem tak doskonałą emocjonalną aktorką,iż po całym dniu udawania sama zastanawiam  się czy kiedykolwiek przyznam się do bólu i uczuć jakie mam wewnątrz swojej duszy. Kiedyś płakałam na zawołanie,płakałam bez powodu,płakałam bo płacz pozwalał mi wyzbyć się wszystkich demonów z głowy a teraz? teraz nawet nie potrafię uronić łzy,wzruszam beztrosko ramionami zaciskam pięści,maluje mocno oczy tak by szkoda było mi ich rozmazać i idę,walczę każdego pierdolonego dnia o wszystko,udaje,kłamie i oszukuje wszystkich dookoła pokazując jak świetnie sobie radzę jednak kiedy zamykam drzwi swojego mieszkania wszystko znika.Zostaje ja,wszystkie demony,emocje i moja upartość-NIE PODDAM się pomimo wszystkich przeciwieństw jakie stawia mi los.

Dzwoni telefon.

-Będę za 15 minut.

Zastanawiam się czy jakikolwiek sens ma użalanie się nad sobą skoro i tak NIC się nie zmieni.Zastanawiam się czy jakikolwiek sens ma ucieczka przed ludźmi,którzy zawsze są obok mnie i próbują zrozumieć mój GNIEW.Tak,każdego dnia jestem nieokreślenie wkurwiona na cały świat.Zakładam swoją ulubioną bluzę,wychodzę z domu,odpalam papierosa.

Na podwórko wjeżdża znany mi samochód a kiedy silnik cichnie a drzwi się otwieraja widzę człowieka który NIGDY nie był obojętny na mój BÓL i GNIEW.

-Siema Werka.

-Hej,co Ty tu robisz?

-Przeczytałem bloga i wiem,że coś jest nie tak.Wsiadasz?

Długo nie myśląc gasze papierosa,wsiadam na miejsce pasażera i wiem,że będę musiała mówić o wszystkim co wydarzyło się przez ostatnie tygodnie.

-Otwórz schowek tam jest coś na poprawę twojej smutnej miny.

Wyciągam jointa i zastanawiam się skąd zna mnie tak dobrze i skąd do kurwy wie kiedy powinnien się zjawić.

-To opowiadaj kto tym razem doprowadził moją ziomalkę do takiego stanu?

-Chyba nie ma o czym opowiadać.Przecież wiesz jak wygląda moje życie i jak bardzo komplikuje je sobie sama.Widzisz ja już chyba nie mam siły próbować walczyć o cokolwiek.Nie potrafię już nawet ryczeć....

-Niemożliwe- przerywa...Drwiącym śmiechem.

Uderzam w jego ramie,sama z siebie się śmiejąc i wiem,że przyjaciele zawsze znajdują się w mym życiu w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie.

-To będzie długi smutny wieczór,odpalam jointa ....

Dobrze,że się zjawiłeś muszę z KIMŚ o tym porozmawiać .






niedziela, 22 stycznia 2023

Echo

 Znów otulona dymem odpalonego papierosa,otulona kołdrą po szyję siedzę sam na sam z otaczającą mnie ciszą,której tak bardzo nienawidzę.Znów w mej głowie toczy się wojna,której przerwać nie potrafię i poraz kolejny Samotność z szyderczym uśmiechem,drwi ''naiwna idiotko jak mogłaś być taka głupia''.Nie rozumiem,która część mojego spierdolonego mózgu nie rozumie pojęcia ''daj sobie spokój'' raz na zawsze.Przecież ja zawsze muszę zgotować sobie taki los-zawsze muszę sama siebie znienawidzić i pozwolić sobie czuć ten pierdolony nieograniczony ból bo przecież tylko on utwerdza mnie w przekonaniu,iż istnieje na racjonalnej planecie zwanej Piekłem.Zawsze muszę uwierzyć,że przecież nie wszyscy są tacy sami a być może TYM razem będzie inaczej- i za każdym PIERDOLONYM razem jest jeszcze gorzej,jeszcze bardziej boli i jeszcze bardziej skurwiale się czuje.Nienawidzę swojej niepojętej naiwności i wiary,że istnieje na świecie ktoś kto mnie dogoni i zatrzyma bym nie musiała już uciekać.Jestem zmęczona i rozczarowana.Mam w sobie tak wiele żalu do świata,mojego losu i tego co ja sama sobie robię i swojemu życiu.Nienawidzę go ale przecież żyć muszę a skoro muszę to czy nie łatwiej będzie znów unikać ludzi,facetów i uśmiechać się tak bardzo by nikt nie zauważył jak rozpierdala mi się umysł na miliony kawałków.Rozczarowywałam się już tyle razy iż powinnam przywyknąć do zaistniałej sytuacji i ogromu emocji,których nie potrafię nazwać a nawet opisać w jedo konkretne zagadnienie.Wiem jedno : już BŁAGAM STWÓRCO nie stawiaj na mej drodze nikogo przed kim uchylę minimalną część swojej duszy a on zniknie bez prostego SPIERDALAJ. Błagam już nie chcę NIKOGO ani niczego,pozwól mi trwać w tym pierdolonym emocjonalnym zawieszeniu i nie czuć już niczego co mogłoby dać mi jakąkolwiek wątpliwą nadzieję,że i ja mogę być pozornie szczęśliwa.Dzwigałam już owe rozczarowanie i czułam już TO wszystko tyle razy - MAM KURWA DOŚĆ.Dość użalania się nad sobą,upijania się by ukoić cierpienie i wciągania białych dróg wiary,że jutro będzie lepszy dzień. Jestem czarną duszą swojej oazy spokoju,lubię palić papierosy i płakać w samotności przewijając w głowie tysiące niepotrzebnych wspomnień,które dziś nie mają żadnego znaczenia.JESTEM PRZEKLĘTA i muszę to do kurwy zaakceptować.Nie mogę czuć niczego więcej niż PUSTKI,strachu,bólu i poczucia wkurwienia na świat i wszystko co mnie otacza.Tak już po prostu jest.

Muszę to zaakceptować i przestać błagać o pomoc,krzycząc ciszą,której nie słyszy już NIKT.

Upadek

 Czy kiedykolwiek byłeś w miejscu w którym przestałeś wierzyć, że wszystko co wydarzyło się w Twoim życiu dotychczas miało na celu tylko Cię...