Może wcale nie powinnam płakać.Może łzy nie są już moim wybawieniem. Może tym razem świat stanie się kolorowym obrazem znanego malarza . Może tak po prostu bez zbędnych pomocy wszystko będzie banalną łamigłówką,którą rozwiąże w mgnieniu oka. Może..
Może gdybym znała cel swojej przyszłości dziś nie zastanawiałabym się nad strachem,bólem i rozczarowaniem.Może gdybym wiedziała kim jesteś i gdzie się znajdujesz wypłakała bym ci się w ramie i krzyczała,że kocham życie!
Widzisz to wszystko jest bardzo banalne. Żyjemy,oddychamy i po prostu mamy coś do zrobienia. Nasz worek doświadczeń przestrzega nas za każdym razem przed rozczarowaniem jednak,kurwa zawsze popełniamy ten sam błąd-ufamy zbyt mocno.
Faceci to dziwne istoty i chodź chciałabym zrozumieć ich tok myślenia i czytać w ich głowach czasem po prostu nie pojmuje ... Kochasz?-jesteś. Nienawidzisz?-odchodzisz. To bardzo proste...
Po co zbędne nadzieje,po co zbędne obietnice. W samotności też można żyć..
Tak wiem razem jest lepiej.
Ja też lubię kiedy mnie przytula,kiedy całuje mnie w czoło i powtarza,że wszystko będzie dobrze,kiedy łapie mnie za rękę i powtarza,że nigdy mnie nie opuści...jednak...
Jednak to nie wszystko.
Czasem łapie się na tym,iż tęsknie za czymś co dawno przestało mieć znaczenie.
Czasem tęsknie za czymś co rozmyło się jak mydlana bańka i stało się tylko wspomnieniem.
Czasem tęsknie za Tobą ale wtedy przypominam sobie,że kocham i jestem kochana jak nigdy wcześniej...
To sprawia,że cała reszta jebie się za marne 10 zł. A ja. A ja wiem,że niczego więcej mi nie potrzeba...
sobota, 30 stycznia 2016
poniedziałek, 25 stycznia 2016
To wszystko przestało mieć znaczenie.
To wszystko przestało mieć jakikolwiek sens.
To wszystko to tylko masa bezsensownych wspomnień.
Przestaliśmy dla siebie istnieć,być może przestaliśmy żyć.-Obojętnie przecież życie podobno na tym polega.
Tam gdzie pojawia się początek tam też jest i koniec. Prawda?
Tak wiele odpowiedzialności dziś spoczywa na mych barkach,tak wiele nie dokończonych spraw.
Nie mam na to siły ale próbuję coś zmienić...
Muszę dać radę coś w środku powtarza mi wciąż bym się nie poddawała,coś w środku mówi mi,że dam sobie radę pomimo wszystko. Pomimo dziury w sercu tak olbrzymiej iż mogłabym nią srać na podłogę.
To takie popierdolone. Nagle wszystko skleja ci się w jedną całość a Ty przestajesz żyć iluzją dnia wczorajszego.Nagle wszystko jest zrozumiałe i tak banalnie proste.
Nagle nic nie ma znaczenia i liczy się tylko ta chwila.
Zakładam kurtkę,wychodzę...
Dziś chcę utonąć w oceanie łez tym razem nie sama,tym razem mam wsparcie.
Upadłam ale podniosę się.Może nie jutro bądź pojutrze ale z biegiem czasu....
KURWA kogo ja próbuję oszukać. Rozpierdalam się i nie potrafię TEGO powstrzymać.
To wszystko przestało mieć jakikolwiek sens.
To wszystko to tylko masa bezsensownych wspomnień.
Przestaliśmy dla siebie istnieć,być może przestaliśmy żyć.-Obojętnie przecież życie podobno na tym polega.
Tam gdzie pojawia się początek tam też jest i koniec. Prawda?
Tak wiele odpowiedzialności dziś spoczywa na mych barkach,tak wiele nie dokończonych spraw.
Nie mam na to siły ale próbuję coś zmienić...
Muszę dać radę coś w środku powtarza mi wciąż bym się nie poddawała,coś w środku mówi mi,że dam sobie radę pomimo wszystko. Pomimo dziury w sercu tak olbrzymiej iż mogłabym nią srać na podłogę.
To takie popierdolone. Nagle wszystko skleja ci się w jedną całość a Ty przestajesz żyć iluzją dnia wczorajszego.Nagle wszystko jest zrozumiałe i tak banalnie proste.
Nagle nic nie ma znaczenia i liczy się tylko ta chwila.
Zakładam kurtkę,wychodzę...
Dziś chcę utonąć w oceanie łez tym razem nie sama,tym razem mam wsparcie.
Upadłam ale podniosę się.Może nie jutro bądź pojutrze ale z biegiem czasu....
KURWA kogo ja próbuję oszukać. Rozpierdalam się i nie potrafię TEGO powstrzymać.
Szukam telefonu pod białą poduszką szpitalnego łóżka.
Wybieram numer do taty.
-Haloo? Słysze w słuchawce.
-Tato jestem w szpitalu za godzinę będziesz mógł mnie odebrać?
-Co się znów stało?
-Nic pogadamy jak przyjedziesz.
-Ok przyjadę ale wszystko ok?Dlaczego płaczesz?
-Bo nie mam już na to wszystko siły tato. Nie mam siły. Straciłam wszystko i nie widzę sensu by naprawiać cokolwiek.
-Weronika damy sobie radę słyszysz a nim się nie przejmuj.Za godzinę będę po ciebie.
-Dziękuję.
Kiedy się rozłączam przychodzi pielęgniarka. Każe uspokoić mi swój płacz jednak nie mogę, EKG wyszło źle,tętno? za szybkie. Nie czuję całej lewej strony i kiedy zamykam oczy czuję tylko ból, Wewnętrzny ból rozpierdalający mnie od środka. Dostaję trzy zastrzyki,podłączają mi kroplówkę. Otwieram oczy.
Widzę lekarza i chcę mu powiedzieć by zostawił moje ciało w spokoju jednak nie mogę. Po 20 minutach wszystko znika. Nie czuję bólu,żalu,smutku i cierpienia. To jakiś cud.
Otwieram oczy lekarz wypisuje receptę,tata czeka za drzwiami. Kilka skierowań i wychodzę
Tata mocno mnie obejmuje i powtarza,że damy sobie radę. Ja nie odzywam się nic. Kiedy dojeżdżam do domu wciąż nic nie mówię,wchodzę do pokoju tonę w swoim łóżku i zasypiam. Słyszę tylko jak mama powtarza tacie,że potrzebuje pomocy. Marzę o tym by mnie gdzieś zamknęli . Naprawdę sama o to ich poprosiłam. On mnie zniszczył. Przez niego jestem NIKIM wpierał mi że jestem chora psychicznie i choroba psychiczna objęła moją duszę swoimi ramionami. Wmawiał mi że jestem pojebana i zwariowałam. Wmawiał mi że nic dla niego nie znaczę i przestałam znaaczyć cokolwiek dla siebie samej.
Nie wierz w miłość nie ufaj facetom bo są w stanie w ciągu minuty zrobić z siebie NIC totalne ZERO którym jesteś każdego następnego dnia.
Te nic nie znaczące wspomnienia bolą ale leki uśmierzają ból. Sprawiają,że mam jeszcze iluzje w które sama nie wierzę.
Przestałam wierzyć.
Przestałam żyć.
Już nikt mnie nie uratuje.
Wybieram numer do taty.
-Haloo? Słysze w słuchawce.
-Tato jestem w szpitalu za godzinę będziesz mógł mnie odebrać?
-Co się znów stało?
-Nic pogadamy jak przyjedziesz.
-Ok przyjadę ale wszystko ok?Dlaczego płaczesz?
-Bo nie mam już na to wszystko siły tato. Nie mam siły. Straciłam wszystko i nie widzę sensu by naprawiać cokolwiek.
-Weronika damy sobie radę słyszysz a nim się nie przejmuj.Za godzinę będę po ciebie.
-Dziękuję.
Kiedy się rozłączam przychodzi pielęgniarka. Każe uspokoić mi swój płacz jednak nie mogę, EKG wyszło źle,tętno? za szybkie. Nie czuję całej lewej strony i kiedy zamykam oczy czuję tylko ból, Wewnętrzny ból rozpierdalający mnie od środka. Dostaję trzy zastrzyki,podłączają mi kroplówkę. Otwieram oczy.
Widzę lekarza i chcę mu powiedzieć by zostawił moje ciało w spokoju jednak nie mogę. Po 20 minutach wszystko znika. Nie czuję bólu,żalu,smutku i cierpienia. To jakiś cud.
Otwieram oczy lekarz wypisuje receptę,tata czeka za drzwiami. Kilka skierowań i wychodzę
Tata mocno mnie obejmuje i powtarza,że damy sobie radę. Ja nie odzywam się nic. Kiedy dojeżdżam do domu wciąż nic nie mówię,wchodzę do pokoju tonę w swoim łóżku i zasypiam. Słyszę tylko jak mama powtarza tacie,że potrzebuje pomocy. Marzę o tym by mnie gdzieś zamknęli . Naprawdę sama o to ich poprosiłam. On mnie zniszczył. Przez niego jestem NIKIM wpierał mi że jestem chora psychicznie i choroba psychiczna objęła moją duszę swoimi ramionami. Wmawiał mi że jestem pojebana i zwariowałam. Wmawiał mi że nic dla niego nie znaczę i przestałam znaaczyć cokolwiek dla siebie samej.
Nie wierz w miłość nie ufaj facetom bo są w stanie w ciągu minuty zrobić z siebie NIC totalne ZERO którym jesteś każdego następnego dnia.
Te nic nie znaczące wspomnienia bolą ale leki uśmierzają ból. Sprawiają,że mam jeszcze iluzje w które sama nie wierzę.
Przestałam wierzyć.
Przestałam żyć.
Już nikt mnie nie uratuje.
To przecież takie proste. Kiedy się poznajecie zakochujesz się bez opamiętania lecz kiedy odchodzi musisz po prostu zapomnieć.
Nienawidzę swojej naiwności..
Jak wiele jeszcze bólu musi spotkać moją duszę?Jak wiele jeszcze łez muszę wylać by po prostu być kochana...NIE OCZEKUJE CZARÓW!
Nie oczekuje nawet cudu,nie oczekuję niczego zbyt wielkiego-a może jednak.
Znowu czuję się jak przegrany śmieć i wszystko się wali prócz tej ściany przede mną...-KUREWSKO boli. To tak jakby ktoś wyrwał mi serce,zdeptał 18 cm szpilką i obrzygał wczorajszą wódką z colą. Nie do opisania. Kolejny raz nie mogę złapać tchu,mama płacze razem ze mną,leże na szpitalnym łóżku i krzyczę by dali mi święty spokój ! Jestem ja,miliony wspomnień i okropny ból,cierpienie,żal do samej siebie za to,że tak beznadziejnie się zakochałam. Życie toczy się dalej a ja utkwiłam w martwym punkcie,chce odjeść,uciec albo się rozjebać tak po prostu. Nie chcę już czuć masy smutku i płakać jak naiwne małe dziecko wierząc,że kiedyś będzie lepiej,
-Nie będzie Weronika. On nie zasługiwał na ciebie a ty musisz żyć dalej. Słyszę mamę która płacze obok mnie.
-Mamo ja nie mam siły. Kochałam go tak bardzo a teraz? Teraz nie dość,że moje życie nie ma sensu to jeszcze wy macie problemy.
Wchodzi dwóch policjantów.
-Dzień dobry,możemy porozmawiać z Weroniką sam na sam?
Mama łka jeszcze głośniej.
-Tak.
Wychodzi.
Zostaję sama z policjantem,którego znam i drugim zupełnie mi obcym.
-Weronika czy wiesz gdzie znajduje się A? lub gdzie mógłby przebywać?
-Nie wiem. I chociaż wiem że kłamie nie potrafię powiedzieć prawdy.
Nie chcę go znać jeśli go znajdziecie powiedźcie że spierdolił mi życie.
-Uważam,że wiesz gdzie jest i powinnaś nam pomóc bo i ty potrzebujesz adwokata.
Wzruszam ramionami,zaczynam po prostu płakać.
-Wiem. Ale niczego już nie zmienię jeśli potrzebuję to będę go miała ale nic więcej mnie nie interesuje.
Jeden z nich pisze coś na kartce.Wręcza mi ją.
-Jeśli się zastanowisz daj znać. Tu masz numer, My i tak go znajdziemy wiesz o tym a możesz pomóc sobie i nie odpowiadać za jego przewinięcia .
-Mi nie potrzebna jest pomoc ja już i tak przegrałam.
-Trzymaj się i wracaj do zdrowia. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Kiedy wychodzą mama wchodzi do pokoju.
-Weronika jest wszystko ok?
-Nie wiem,potrzebuje adwokata tak mi powiedziano i pomocy psychologicznej mamo . Ja już sobie nie radzę naprawdę nie chcę żyć.
-Nie mów tak damy sobie radę.
-Nie wiem czy ja dam... Przepraszam
I płacze tak głośno iż nie mam już siły. Ryczę,zanoszę się nie mam kurwa siły !
Nienawidzę swojej naiwności..
Jak wiele jeszcze bólu musi spotkać moją duszę?Jak wiele jeszcze łez muszę wylać by po prostu być kochana...NIE OCZEKUJE CZARÓW!
Nie oczekuje nawet cudu,nie oczekuję niczego zbyt wielkiego-a może jednak.
Znowu czuję się jak przegrany śmieć i wszystko się wali prócz tej ściany przede mną...-KUREWSKO boli. To tak jakby ktoś wyrwał mi serce,zdeptał 18 cm szpilką i obrzygał wczorajszą wódką z colą. Nie do opisania. Kolejny raz nie mogę złapać tchu,mama płacze razem ze mną,leże na szpitalnym łóżku i krzyczę by dali mi święty spokój ! Jestem ja,miliony wspomnień i okropny ból,cierpienie,żal do samej siebie za to,że tak beznadziejnie się zakochałam. Życie toczy się dalej a ja utkwiłam w martwym punkcie,chce odjeść,uciec albo się rozjebać tak po prostu. Nie chcę już czuć masy smutku i płakać jak naiwne małe dziecko wierząc,że kiedyś będzie lepiej,
-Nie będzie Weronika. On nie zasługiwał na ciebie a ty musisz żyć dalej. Słyszę mamę która płacze obok mnie.
-Mamo ja nie mam siły. Kochałam go tak bardzo a teraz? Teraz nie dość,że moje życie nie ma sensu to jeszcze wy macie problemy.
Wchodzi dwóch policjantów.
-Dzień dobry,możemy porozmawiać z Weroniką sam na sam?
Mama łka jeszcze głośniej.
-Tak.
Wychodzi.
Zostaję sama z policjantem,którego znam i drugim zupełnie mi obcym.
-Weronika czy wiesz gdzie znajduje się A? lub gdzie mógłby przebywać?
-Nie wiem. I chociaż wiem że kłamie nie potrafię powiedzieć prawdy.
Nie chcę go znać jeśli go znajdziecie powiedźcie że spierdolił mi życie.
-Uważam,że wiesz gdzie jest i powinnaś nam pomóc bo i ty potrzebujesz adwokata.
Wzruszam ramionami,zaczynam po prostu płakać.
-Wiem. Ale niczego już nie zmienię jeśli potrzebuję to będę go miała ale nic więcej mnie nie interesuje.
Jeden z nich pisze coś na kartce.Wręcza mi ją.
-Jeśli się zastanowisz daj znać. Tu masz numer, My i tak go znajdziemy wiesz o tym a możesz pomóc sobie i nie odpowiadać za jego przewinięcia .
-Mi nie potrzebna jest pomoc ja już i tak przegrałam.
-Trzymaj się i wracaj do zdrowia. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Kiedy wychodzą mama wchodzi do pokoju.
-Weronika jest wszystko ok?
-Nie wiem,potrzebuje adwokata tak mi powiedziano i pomocy psychologicznej mamo . Ja już sobie nie radzę naprawdę nie chcę żyć.
-Nie mów tak damy sobie radę.
-Nie wiem czy ja dam... Przepraszam
I płacze tak głośno iż nie mam już siły. Ryczę,zanoszę się nie mam kurwa siły !
piątek, 22 stycznia 2016
Nie radzę sobie z własnymi emocjami.
Nie radzę sobie z własnym ja,które wpierdala moje uczucia łyżeczką do kawy.
Nie rozumiem,dlaczego?
Tak bardzo oddaleni? Tak bardzo znienawidzeni,tak bardzo samotni.
Jesteśmy chociaż tak naprawdę nas nie ma, czujemy chociaż tak naprawdę żadne z nas nie zna jakichkolwiek uczuć,miewamy marzenia chociaż marzenia są iluzją świata wczorajszego,marzniemy chociaż mróz jest wytworem naszej wyobraźni zawieszony na złotej nici istnienia.
Jesteśmy tak bosko opętani,beztroską mgłą substancji,która delikatnie owija nas peleryną przetrwania.żyjemy umierając,umieramy żyjąc nie mają nic,mamy wszystko.
Zapomnieni,zniesmaczeni,znienawidzeni.
JESTEŚMY mgłą,wiatrem,deszczem,słońcem i burzą jesteśmy dziećmi Kogokolwiek,gdziekolwiek będący.
Mamy tak wiele nie mając nic. Żyjemy chociaż nasze istnienie jest niewytłumaczalną wolą kogokolwiek.
Opętani szponami zawiści,bólu i cierpienia nie czujemy nic. Staliśmy się obojętni tak bardzo znienawidzeni.
Jesteśmy Kimkolwiek,ktokolwiek,jakkolwiek to rozumiesz.
Nie radzę sobie z własnym ja,które wpierdala moje uczucia łyżeczką do kawy.
Nie rozumiem,dlaczego?
Tak bardzo oddaleni? Tak bardzo znienawidzeni,tak bardzo samotni.
Jesteśmy chociaż tak naprawdę nas nie ma, czujemy chociaż tak naprawdę żadne z nas nie zna jakichkolwiek uczuć,miewamy marzenia chociaż marzenia są iluzją świata wczorajszego,marzniemy chociaż mróz jest wytworem naszej wyobraźni zawieszony na złotej nici istnienia.
Jesteśmy tak bosko opętani,beztroską mgłą substancji,która delikatnie owija nas peleryną przetrwania.żyjemy umierając,umieramy żyjąc nie mają nic,mamy wszystko.
Zapomnieni,zniesmaczeni,znienawidzeni.
JESTEŚMY mgłą,wiatrem,deszczem,słońcem i burzą jesteśmy dziećmi Kogokolwiek,gdziekolwiek będący.
Mamy tak wiele nie mając nic. Żyjemy chociaż nasze istnienie jest niewytłumaczalną wolą kogokolwiek.
Opętani szponami zawiści,bólu i cierpienia nie czujemy nic. Staliśmy się obojętni tak bardzo znienawidzeni.
Jesteśmy Kimkolwiek,ktokolwiek,jakkolwiek to rozumiesz.
niedziela, 17 stycznia 2016
Kiedyś obiecałeś mi że nigdy mnie nie opuścisz dziś?-jestem sama.
Kiedyś obiecywałeś,że nigdy nie pozwolisz bym płakała dziś?-ryczę jak dzieciak.
Kiedyś obiecywałeś,że uratujesz moją duszę przed wewnętrznym samobójstwem dziś?-uwieram w milczeniu.
Kiedyś obiecywałeś,że nigdy nie przestaniesz mnie kochać dziś? - to tylko nic nieznaczące słowa.
Kiedyś obiecywałeś,że zestarzejesz się ze mną dziś?-mam 23 lata i jestem tu sama.
Kiedyś obiecywałeś,że nigdy mnie nie skrzywdzisz - skrzywdziłeś nawet o tym nie wiedząc.
Kiedyś obiecywałeś,iż nigdy nie będe ci obojętna - dziś obojętność jest twoim imieniem.
To zabawne dwoje ludzi spotyka się w jednej chwili i są przekonani,iż nic nie jest wstanie ich rozdzielić-a jednak. Wystarczył moment a może już dawno wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie tyle tylko,iż żadne z nas nie potrafiło odejść.
Co z miłością? chyba zostaje pustym opisem w książkach czytanych na dobranoc małym dzieciom.
Przepraszam.
Jestem pijaną,naćpaną wariatką,która nigdy nie zrozumie sensu istnienia.
Naprawdę! Proszę stwórco życia odbierz mi resztki sił bym mogła spotkać się z tobą w królestwie niebieskim. Tak po prostu bez żadnych tłumaczeń.
Miałaś rację,zranił mnie na tyle iż już nigdy nie uwierzę w swoje dobro istnienia.
Zranił mnie na tyle iż znów wymiotuję zawartość serca na czysty dywan i pluję sobie w twarz,że byłam tak naiwna i tak bardzo zjebałam wszystko co miało sens.
Przyrzekam ! Już nigdy nie pokocham.
Przyrzekam ! Już nigdy nie poświecę niczego dla faceta.
Przyrzekam! Już zawszę będę sama!
Wyrzucam wszystko co ma jakiekolwiek wspomnienie,pierścionek,koszulę,bluzę. Wszystko co nim pachnie,wszystko co nim jest,wszystko co kiedyś miało znaczenie.
Dziś jest dla mnie NICZYM bo i ja jestem NIKIM.
Kiedyś obiecywałeś,że nigdy nie pozwolisz bym płakała dziś?-ryczę jak dzieciak.
Kiedyś obiecywałeś,że uratujesz moją duszę przed wewnętrznym samobójstwem dziś?-uwieram w milczeniu.
Kiedyś obiecywałeś,że nigdy nie przestaniesz mnie kochać dziś? - to tylko nic nieznaczące słowa.
Kiedyś obiecywałeś,że zestarzejesz się ze mną dziś?-mam 23 lata i jestem tu sama.
Kiedyś obiecywałeś,że nigdy mnie nie skrzywdzisz - skrzywdziłeś nawet o tym nie wiedząc.
Kiedyś obiecywałeś,iż nigdy nie będe ci obojętna - dziś obojętność jest twoim imieniem.
To zabawne dwoje ludzi spotyka się w jednej chwili i są przekonani,iż nic nie jest wstanie ich rozdzielić-a jednak. Wystarczył moment a może już dawno wszystko przestało mieć jakiekolwiek znaczenie tyle tylko,iż żadne z nas nie potrafiło odejść.
Co z miłością? chyba zostaje pustym opisem w książkach czytanych na dobranoc małym dzieciom.
Przepraszam.
Jestem pijaną,naćpaną wariatką,która nigdy nie zrozumie sensu istnienia.
Naprawdę! Proszę stwórco życia odbierz mi resztki sił bym mogła spotkać się z tobą w królestwie niebieskim. Tak po prostu bez żadnych tłumaczeń.
Miałaś rację,zranił mnie na tyle iż już nigdy nie uwierzę w swoje dobro istnienia.
Zranił mnie na tyle iż znów wymiotuję zawartość serca na czysty dywan i pluję sobie w twarz,że byłam tak naiwna i tak bardzo zjebałam wszystko co miało sens.
Przyrzekam ! Już nigdy nie pokocham.
Przyrzekam ! Już nigdy nie poświecę niczego dla faceta.
Przyrzekam! Już zawszę będę sama!
Wyrzucam wszystko co ma jakiekolwiek wspomnienie,pierścionek,koszulę,bluzę. Wszystko co nim pachnie,wszystko co nim jest,wszystko co kiedyś miało znaczenie.
Dziś jest dla mnie NICZYM bo i ja jestem NIKIM.
Jest mi już wszystko jedno.
Widzisz zima za oknem przestała mi nawet przeszkadzać. NIENAWIDZĘ SAMEJ SIEBIE.
Dlaczego pomimo tylu porażek znów jestem tak naiwna?
Dlaczego pomimo takiego obrotu sprawy znów mam nadzieję.
A może nie mam już nic? Pusty pokój,pies leżący na dywanie pachnącym zimą..Mam w garści 4 razy magiczną substancję,szklanka wódki ja i miliony nic nieznaczących wspomnień.
Chciałabym do kogoś zadzwonić i błagać o pomoc jednak JESTEM SAMA.
Chciałabym powiedzieć komuś jak wiele bólu,żalu i cierpienia skrywa moja dusza lecz JESTEM SAMA.
Chciałabym wykrzyczeć w niebogłosy iż już nigdy nie pozwolę sercu poczuć czegokolwiek.
Staje się KIMKOLWIEK.
Bezsensowne nic nieznaczące obietnice.
Puste słowa i worek uczuć,których nie chciałam poznawać.
Wróciłam.
Znów jestem tą samą Tytonioholiczką,którą byłam i znów nie mam nic. Klęczę na podłodze,zapłakana lecz inna. Powtarzam sobie,że dam radę tym razem dam! Obracam się i leże wpatrując w biały nic nieznaczący sufit.
Przestańmy siebie oszukiwać przecież to wszystko NIC NIE ZNACZYŁO.
Widzisz zima za oknem przestała mi nawet przeszkadzać. NIENAWIDZĘ SAMEJ SIEBIE.
Dlaczego pomimo tylu porażek znów jestem tak naiwna?
Dlaczego pomimo takiego obrotu sprawy znów mam nadzieję.
A może nie mam już nic? Pusty pokój,pies leżący na dywanie pachnącym zimą..Mam w garści 4 razy magiczną substancję,szklanka wódki ja i miliony nic nieznaczących wspomnień.
Chciałabym do kogoś zadzwonić i błagać o pomoc jednak JESTEM SAMA.
Chciałabym powiedzieć komuś jak wiele bólu,żalu i cierpienia skrywa moja dusza lecz JESTEM SAMA.
Chciałabym wykrzyczeć w niebogłosy iż już nigdy nie pozwolę sercu poczuć czegokolwiek.
Staje się KIMKOLWIEK.
Bezsensowne nic nieznaczące obietnice.
Puste słowa i worek uczuć,których nie chciałam poznawać.
Wróciłam.
Znów jestem tą samą Tytonioholiczką,którą byłam i znów nie mam nic. Klęczę na podłodze,zapłakana lecz inna. Powtarzam sobie,że dam radę tym razem dam! Obracam się i leże wpatrując w biały nic nieznaczący sufit.
Przestańmy siebie oszukiwać przecież to wszystko NIC NIE ZNACZYŁO.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Upadek
Czy kiedykolwiek byłeś w miejscu w którym przestałeś wierzyć, że wszystko co wydarzyło się w Twoim życiu dotychczas miało na celu tylko Cię...
-
Ja KURWA naprawdę próbuje. Ja naprawdę nie chcę mieć Cię w głowie. Ja naprawdę pozwalam Ci zniknąć, odejść, wymazać się z mojej pamięci. D...
-
Od godzinny słucham Twoich głosówek i płacze jak dziecko,tak bardzo Cię teraz potrzebuje.! Ja już nie mam siły tak żyć,nie mam siły zastana...
-
Zastanawiam się dlaczego wciąż myślę o człowieku, którego nie powinnam była spotkać. Dlaczego każdego dnia wkrada się bezczelnie w moją gło...