Być może nie rozumiem miłości a może porostu do niej nie dorosłam...
Znów drży mi ciało a rozum zapity szklankami wódki tonie...Straciłam nadzieję. Straciłam szansę na życie...Lepsze życie? Nie wiem.
Jestem tym kim nigdy być nie chciałam.PRZEGRAŁAM,kolejny raz pozwalam sobie być nikim i pozwalam innym by wierzyli w to,że jestem przegrana.
Znów tęsknie za czymś czego przecież nie ma. Przepraszam straciłam nadzieję...
Życie stało mi się obojętne a reszta? RESZTA JEST heroiną,która będzie moim złotym strzałem zagłady.
Jestem pierdolonym kłamcą i oszustem. Sama sobie już nie ufam. Kłamię swoją duszę tak doskonalę,iż nie czuję już rozpaczy.Jestem chyba bezradna,tak to zdecydowanie to.
Nie potrafię naprawić życia,które nie jest już życiem.Jest istnieniem obok i milczeniem chociaż słowa,słowa ranią mnie kurewsko mocno. I wiesz gdybym znała cenę jaką mogłabym zapłacić za bezpieczeństwo,ramiona i błysk w twoim oku takiego samego koloru jak 6 grudnia oddałabym wszystko.Sprzedałabym duszę diabłu gdybym mogła poczuć,że wciąż jesteśmy razem a nie tylko obok siebie. Przestaliśmy szukać romantycznej miłości,przytuliła nas samotność.Chyba oboje jesteśmy tak cholernie samotni,bądź byliśmy iż teraz nie potrafimy żyć razem.
Kocham CIĘ - co to znaczy. Czym są dwa słowa,9 liter i pierdolona wartość ich znaczenia. Skoro za każdym razem kiedy słyszę słowa,które sprawiają iż zaciskam pieści,przygryzam wargi i powstrzymuje płacz ranią mnie kurewsko mocno,czym są jebane słowa które powodują iż widząc zwątpienie w twoich oczach tonę. Straciłam wszystko. Ciebie też... Już do mnie nie należysz...Uciekasz. Uciekasz tak daleko a ja..Ja nie mam siły cię gonić.
Tęsknie za miłością,którą byłeś kiedy ..Kiedy spacerując po mokrych chodnikach paliliśmy blanta,całowaliśmy się pół nocy i pragnęliśmy swoich ciał tak bardzo,iż brakowało nam tchu.
Brakuje mi ciebie.
Przepraszam.
niedziela, 31 maja 2015
czwartek, 14 maja 2015
Jest 3:56. Piątek? A może to już sobota.
Nie wiem, to wszystko nie ma znaczenia.
Co robię?
Przestaje żyć.
Spakowane w dwie walizki znów wracam w ból i rozpacz.
-Witaj pierdolona samotnoś. Wróciłam i proszę zanim moje serce, zabij niech nigdy już nie Zaleski, niech nigdy nie pokocha, niech nigdy nie zabije... Ocal tylko duszę, a może i nie ona i tak już należy do szatana.
To może rozum, ale go też już posiadałam.
Nie mam nic prócz bólu, bólu, płaczu, miłości, bólu i pierdolonego ćpania,schowanej w domu pod łóżkiem butelki wódki i kilkuset wspomnień.
Zainteresowana?
Widzę szyderczy uśmiech na jej twarzy.. Rozkłada skrzydła a ja wstulam się w jej ramiona.
-zabierz, zabierz w otchłań rozpaczy.
I nigdy nie pozwól mi wrócić...
Nie wiem, to wszystko nie ma znaczenia.
Co robię?
Przestaje żyć.
Spakowane w dwie walizki znów wracam w ból i rozpacz.
-Witaj pierdolona samotnoś. Wróciłam i proszę zanim moje serce, zabij niech nigdy już nie Zaleski, niech nigdy nie pokocha, niech nigdy nie zabije... Ocal tylko duszę, a może i nie ona i tak już należy do szatana.
To może rozum, ale go też już posiadałam.
Nie mam nic prócz bólu, bólu, płaczu, miłości, bólu i pierdolonego ćpania,schowanej w domu pod łóżkiem butelki wódki i kilkuset wspomnień.
Zainteresowana?
Widzę szyderczy uśmiech na jej twarzy.. Rozkłada skrzydła a ja wstulam się w jej ramiona.
-zabierz, zabierz w otchłań rozpaczy.
I nigdy nie pozwól mi wrócić...
Jaki grzech popełniłam iż Bóg skazuje mnie na tak wielkie potępienie.
Straciłam poczucie jakiejkolwiek wartości.
Historia lubi się powtarzać a ja? Znów stoję zmęczona własnymi łzami i zmęczona kłamstwem obłudą i bólem.
Czy tak wiele wymagała? Czy pragnienie szczęścia jest niewybaczalnym grzechem ludzkim?
Straciłam wszystko.
Siebie, ciebie a co najgorsze szacunek do życia.
Znów przestało mi zależeć.
Wracamy do punktu wyjścia.
Znany mi i wam diler,
Znana kamienica,
Pęknięte serce,
Worek wspomnień,
Ból,
A może złoty szczał.?
Miłość nie istnieje! Wszyscy jesteśmy niechcianych dziećmi pijanego szatana.
Zycie nie istnieje.
Człowieczeństwo umarło.
Straciłam poczucie jakiejkolwiek wartości.
Historia lubi się powtarzać a ja? Znów stoję zmęczona własnymi łzami i zmęczona kłamstwem obłudą i bólem.
Czy tak wiele wymagała? Czy pragnienie szczęścia jest niewybaczalnym grzechem ludzkim?
Straciłam wszystko.
Siebie, ciebie a co najgorsze szacunek do życia.
Znów przestało mi zależeć.
Wracamy do punktu wyjścia.
Znany mi i wam diler,
Znana kamienica,
Pęknięte serce,
Worek wspomnień,
Ból,
A może złoty szczał.?
Miłość nie istnieje! Wszyscy jesteśmy niechcianych dziećmi pijanego szatana.
Zycie nie istnieje.
Człowieczeństwo umarło.
sobota, 25 kwietnia 2015
Nie wiem czym jestem,nie znam swojej wartości,czy posiadam ją jeszcze?
Tracę wszystko,tracę siebie,ciebie i swoje życie.
To koniec. Poczucie Nienawiści zniszczyło mój organizm,życie i ciebie.
Nie mam już siły...
Nie będę potrafiła zacząć już od nowa,zbyt wiele we mnie bólu,zbyt wiele we mnie cierpienia,zbyt wiele...
Może wcale nie istnieje?
Może to wszystko to zwykły wymysł mojej wyobraźni,chorej,naćpanej bólem wyobraźni...
Kim bym dziś była gdybym podjęła inną decyzję...A czy bym potrafiła postąpić inaczej? Nie sądzę.
Bo przecież moja wewnętrzna naiwność nie zna granic.. Boję się...
Boję się , swojej własnej utraty zmysłów ale czy ja je jeszcze posiadam..
Znów nie mam nic,a może nigdy tak naprawdę niczego nie miałam...
Brakuje mi hmm...niczego mi nie brakuje ale tak bardzo znienawidziłam siebie,iż nie potrafię docenić tego co mam,ale przecież nie mam niczego...
Żałosne prawda?
Żałosne,że nie mam życia,którego przecież mieć nie chcę.
On niby jest obok,blisko mnie ale tak naprawdę wciąż czuję,wewnętrzną samotność...Kurewską samotność,odbijającą się od białych ścian i zatrzymującą się pomiędzy jego karkiem a dymem z papierosa...Brak mi tchu,brak siły..
Historia lubi się powtarzać.
Karma wróciła...
Tylko za co? Za pragnienie odnalezienia spokoju,szczęścia i PRAGNIENIA pierdolonego uczucia,które wy nazywacie miłością...
Tak chcę czuć się kochana,po prostu, kochana.
Potrzebna, niezbędna...
Co z tego,że żyję,skoro wciąż zabijają mnie słowa,łzy i świadomość,że kolejny facet nie uznaje miłości,tej prawdziwej z romansidła za 2 zł w kiosku w Galerii Handlowej.
Może jestem zbędna temu światu a może po prostu na to zasłużyłam...
Zbyt wiele bólu,zbyt wiele cierpienia.
PARANOJA !!!
Tracę wszystko,tracę siebie,ciebie i swoje życie.
To koniec. Poczucie Nienawiści zniszczyło mój organizm,życie i ciebie.
Nie mam już siły...
Nie będę potrafiła zacząć już od nowa,zbyt wiele we mnie bólu,zbyt wiele we mnie cierpienia,zbyt wiele...
Może wcale nie istnieje?
Może to wszystko to zwykły wymysł mojej wyobraźni,chorej,naćpanej bólem wyobraźni...
Kim bym dziś była gdybym podjęła inną decyzję...A czy bym potrafiła postąpić inaczej? Nie sądzę.
Bo przecież moja wewnętrzna naiwność nie zna granic.. Boję się...
Boję się , swojej własnej utraty zmysłów ale czy ja je jeszcze posiadam..
Znów nie mam nic,a może nigdy tak naprawdę niczego nie miałam...
Brakuje mi hmm...niczego mi nie brakuje ale tak bardzo znienawidziłam siebie,iż nie potrafię docenić tego co mam,ale przecież nie mam niczego...
Żałosne prawda?
Żałosne,że nie mam życia,którego przecież mieć nie chcę.
On niby jest obok,blisko mnie ale tak naprawdę wciąż czuję,wewnętrzną samotność...Kurewską samotność,odbijającą się od białych ścian i zatrzymującą się pomiędzy jego karkiem a dymem z papierosa...Brak mi tchu,brak siły..
Historia lubi się powtarzać.
Karma wróciła...
Tylko za co? Za pragnienie odnalezienia spokoju,szczęścia i PRAGNIENIA pierdolonego uczucia,które wy nazywacie miłością...
Tak chcę czuć się kochana,po prostu, kochana.
Potrzebna, niezbędna...
Co z tego,że żyję,skoro wciąż zabijają mnie słowa,łzy i świadomość,że kolejny facet nie uznaje miłości,tej prawdziwej z romansidła za 2 zł w kiosku w Galerii Handlowej.
Może jestem zbędna temu światu a może po prostu na to zasłużyłam...
Zbyt wiele bólu,zbyt wiele cierpienia.
PARANOJA !!!
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Drogi stwórco.
Dość mam samej siebie.Dość mam swojego życia.Dość porażek.Dość rozczarowań.
Pozwól mi odejść.Pozwól zabić zranioną duszę i zabierz ją do Królestwa Niebieskiego.
To jedyne,autentyczne i realne marzenie mojego Ja.
Czym jest moje życie?NICZYM.
Więc z jakiego powodu wciąż tu jestem.
Gdybym tylko znała twój numer...
Nie chcę swojego życia,oddaj je komuś,kto właśnie teraz modli się o przetrwanie.Oddaj je w dobre ręce.Ufam Tobie.
Dość moich prób i naiwnej wiary,że TYM RAZEM się uda.
Nieudało się.
Jestem Nikim wiem o tym ale dlaczego wciąż sprawdzasz wytrzymałość mojej duszy? Dlaczego wciąż skazujesz mnie na tak wielki,kurewski ból?
Czy nie widzisz,że mój umysł przestał realnie myśleć.
Czy nie widzisz,że serce nie czuje już nic prócz bólu.
Czy nie widzisz,że pragnę odejść....
Moje życie jest niczym.
Tak bardzo nienawidzę siebie.
Proszę.Padam przed Tobą na kolana i błagam,zabierz moja duszę! ZABIJ MNIE!
Jestem tchórzem,sama nie potrafię odejść.Nie chcę tego robić ale nie wytrzymam już dłużej.
Rzygam na podłogę,wspomnieniami,słowami,życiem.
RZYGAM !
Okłamana,zraniona,naiwna,naćpana,pijana chcę odejść.
Czy brak woli istnienia nie jest odpowiednim argumentem do zabicia mojej duszy?
Daj mi jakiś znak.
Bądź spraw bym dziś zasypiając jutr nie otworzyła powiek....
Spakowałam plecak wspomnień.Wiem doskonale,że przy Twoim boku przetrwam więcej niż tu na chorej Ziemi,kurewskich,chciwych ludzi.
Ratuj mnie.
W Tobie moja nadzieja.
Ratuj !!
Dość mam samej siebie.Dość mam swojego życia.Dość porażek.Dość rozczarowań.
Pozwól mi odejść.Pozwól zabić zranioną duszę i zabierz ją do Królestwa Niebieskiego.
To jedyne,autentyczne i realne marzenie mojego Ja.
Czym jest moje życie?NICZYM.
Więc z jakiego powodu wciąż tu jestem.
Gdybym tylko znała twój numer...
Nie chcę swojego życia,oddaj je komuś,kto właśnie teraz modli się o przetrwanie.Oddaj je w dobre ręce.Ufam Tobie.
Dość moich prób i naiwnej wiary,że TYM RAZEM się uda.
Nieudało się.
Jestem Nikim wiem o tym ale dlaczego wciąż sprawdzasz wytrzymałość mojej duszy? Dlaczego wciąż skazujesz mnie na tak wielki,kurewski ból?
Czy nie widzisz,że mój umysł przestał realnie myśleć.
Czy nie widzisz,że serce nie czuje już nic prócz bólu.
Czy nie widzisz,że pragnę odejść....
Moje życie jest niczym.
Tak bardzo nienawidzę siebie.
Proszę.Padam przed Tobą na kolana i błagam,zabierz moja duszę! ZABIJ MNIE!
Jestem tchórzem,sama nie potrafię odejść.Nie chcę tego robić ale nie wytrzymam już dłużej.
Rzygam na podłogę,wspomnieniami,słowami,życiem.
RZYGAM !
Okłamana,zraniona,naiwna,naćpana,pijana chcę odejść.
Czy brak woli istnienia nie jest odpowiednim argumentem do zabicia mojej duszy?
Daj mi jakiś znak.
Bądź spraw bym dziś zasypiając jutr nie otworzyła powiek....
Spakowałam plecak wspomnień.Wiem doskonale,że przy Twoim boku przetrwam więcej niż tu na chorej Ziemi,kurewskich,chciwych ludzi.
Ratuj mnie.
W Tobie moja nadzieja.
Ratuj !!
Wiesz czym jest wewnętrzny ból?
Słowami,czynami i gestami,wzrokiem,dotykiem taniej kurwy z rogu znanej mi i wam ulicy.Płonę !
KOLEJNY RAZ rozpierdalam się na części pierwsze.
NIENAWIDZĘ SIEBIE !
Każda tkanka,każda krwinka wszystko BOLI.
Ból jest tak okropny,iż krzyczę ciszą,której nie słyszy nikt.
Przestało mieć znaczenie...
Wszystko.! Czuję wewnętrzne obrzydzenie.
Nie wierzę w miłość!
Nie wierzę w życie!
Szczęście nie istnieje.
Ludzie są,trwaja,uciekają i zadają kurewski ból innym ludzią. Tacy jesteśmy.Jesteśmy pierdolonymi stworzeniami,które napędza świadomość czyjegoś bólu,żalu,cierpienia.
Dlaczego?
Bo tylko nieszczęście innych utwierdza nas w przekonaniu,że indywidualna jedostka naszego życia wcale nie jest wyjątkiem i że każdy z nas cierpi tak samo.Rozczarowanie.Tęsknota...
POMOCY!
Nie chcę już nawet płakać.Wewnętrzna niemoc powtarza mi,że skończyło się wszystko.
To takie przykre.
Nienawidzę kiedy mnie dotyka,
Nienawidzę kiedy jest bliżej niż blisko,
Nienawidzę niespełnionych obietnic,kłamstw,żalu i cierpienia.
Nie mam już serca.A może i mam ale zabijam je prostą białą linią,wciąganą z czarnego zeszytu w mojej torebce.
Narkomanka wróciła...
Naładowałam plecak cierpieniem.Skurwysyn powrócił.Tytlko ból jest wstanie mnie uratwać.
Cierpię.
Krwawię.
Zamykam oczy...
TO nie sen ! To pierdolona rzeczywistość,pierolonego świata codziennego.Odejdź,zostaw,znienawidź.
Już chyba nigdy nie znaznam spokoju.
Chcę odejść.
Rozjebać się.
Umrzeć.
Słowami,czynami i gestami,wzrokiem,dotykiem taniej kurwy z rogu znanej mi i wam ulicy.Płonę !
KOLEJNY RAZ rozpierdalam się na części pierwsze.
NIENAWIDZĘ SIEBIE !
Każda tkanka,każda krwinka wszystko BOLI.
Ból jest tak okropny,iż krzyczę ciszą,której nie słyszy nikt.
Przestało mieć znaczenie...
Wszystko.! Czuję wewnętrzne obrzydzenie.
Nie wierzę w miłość!
Nie wierzę w życie!
Szczęście nie istnieje.
Ludzie są,trwaja,uciekają i zadają kurewski ból innym ludzią. Tacy jesteśmy.Jesteśmy pierdolonymi stworzeniami,które napędza świadomość czyjegoś bólu,żalu,cierpienia.
Dlaczego?
Bo tylko nieszczęście innych utwierdza nas w przekonaniu,że indywidualna jedostka naszego życia wcale nie jest wyjątkiem i że każdy z nas cierpi tak samo.Rozczarowanie.Tęsknota...
POMOCY!
Nie chcę już nawet płakać.Wewnętrzna niemoc powtarza mi,że skończyło się wszystko.
To takie przykre.
Nienawidzę kiedy mnie dotyka,
Nienawidzę kiedy jest bliżej niż blisko,
Nienawidzę niespełnionych obietnic,kłamstw,żalu i cierpienia.
Nie mam już serca.A może i mam ale zabijam je prostą białą linią,wciąganą z czarnego zeszytu w mojej torebce.
Narkomanka wróciła...
Naładowałam plecak cierpieniem.Skurwysyn powrócił.Tytlko ból jest wstanie mnie uratwać.
Cierpię.
Krwawię.
Zamykam oczy...
TO nie sen ! To pierdolona rzeczywistość,pierolonego świata codziennego.Odejdź,zostaw,znienawidź.
Już chyba nigdy nie znaznam spokoju.
Chcę odejść.
Rozjebać się.
Umrzeć.
piątek, 10 kwietnia 2015
Kim dziś jestem?
Znów to samo...Znów marznę wieczorami,tęsknie każdego poranka i drżę kiedy zdaję sobie sprawę,że nie ma już szansy by bym odnalazła szczęście.
Znów jestem nikim?Tak,nie?
Więc kim jestem?
Przegrałam?Wygrałam? Czy znów straciłam kontrolę?
Mój umysł się rozjebał,ciało zgniło a cała reszta...Sama nie wiem.
Znów każdego dnia płaczę w ukryciu,zaciskając pięści i waląc głową o ścianę.Znów to robię....
Wysypuje,zgarniam,zwijam,wciągam....Jestem NIKIM !
Bo przecież tak jest lepiej...
Bo przecież tak świat wygląda inaczej...Ludzie zadają mniej bólu a rozczarowanie jakoś przestaje mieć znaczenie.Brakuje mi stabilizacji,brakuje mi ciepła.
Czy to jakaś kurewska klątwa?
Od 21 lat to cholerne poczucie braku miłości.
Czym jest do cholery miłość?
Rozpierdalam się! Drżę !
Niby jest obok jednak znów czuję cholerną niekontrolowaną samotność,moja dusza cierpi,cierpi,cierpi.
Płacze.
I wiesz,nigdy nie czułam miłości,nigdy nie czułam się nikomu potrzebna!
Jestem NIKIM.
Znów to samo.
Początek taniego romansu z kiosku na rogu,obietnice,kłamstwa,zdrady,wstyd,obrzydzenie,NIENAWIŚĆ.
Nienawidzę siebie!
Nienawidzę swojego serca,które kocha.
Nienawidzę swojego ciała,które pragnie.
Nienawidzę tego pierdolonego uczucia,że jestem,byłam i będę nikim.
Bezgraniczna nienawiść.
Nienawidzę siebie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Upadek
Ja KURWA naprawdę próbuje. Ja naprawdę nie chcę mieć Cię w głowie. Ja naprawdę pozwalam Ci zniknąć, odejść, wymazać się z mojej pamięci. D...
-
Od godzinny słucham Twoich głosówek i płacze jak dziecko,tak bardzo Cię teraz potrzebuje.! Ja już nie mam siły tak żyć,nie mam siły zastana...
-
Zastanawiam się dlaczego wciąż myślę o człowieku, którego nie powinnam była spotkać. Dlaczego każdego dnia wkrada się bezczelnie w moją gło...
-
Drogi chłopaku z nad morza, Dziś postanowiłam,że ODPUSZCZAM. Przestaję prosić o Twoją uwagę,przestaje o sobie przypominać,przestaje prosić ...