piątek, 23 stycznia 2026

Ataki paniki !

 Wieczory są najgorsze.
Kiedy już wszystko wokół cichnie, świat za oknem obejmuje ciemność, Haze leży na brzegu łóżka jakby czekał aż usnę a ściany w mojej oazie spokoju skurczają się na tyle, że nagle zaczyna brakować mi tchu i aby to przetrwać odpalam papierosa, zamykam oczy i powtarzam sobie, że gorzej już być nie może- zazwyczaj to pomaga... Zazwyczaj
Kiedy uda mi się uspokoić DEMONY w mojej głowie, poukładać wspomnienia i uciszyć rozpacz zazwyczaj usypiam. Zazwyczaj
Dzisiejszej nocy przyszedł poraz pierwszy od dawna - ATAK PANIKI ten był znośny. Lekko drżące ciało,szybki oddech, trwał może z 15 minut .
Około 4 rano było najgorzej. Obudziłam się drżąca tak bardzo, że Haze szczekał obok łóżka. NIE MOGŁAM ODDYCHAĆ, kiedy próbowałam to jakby ktoś zaciskał na mej szyi sznur - MOCNIEJ I MOCNIEJ.
Zadzwoniłam do mamy.
W takich chwilach cieszę się, że mieszka na dole. Kiedy przyszła zaspana i dysząca już wiedziała co się dzieje. Znała TEN stan . 5 lat temu po powrocie z Holandii było dokładnie tak samo.
-Weronika uspokój się nie możesz sobie tego robić.
Leki, kilkanaście przejść  pokoju, płacz, walka o oddech. Kiedy już robi się niedobrze mama łapie za telefon, chcąc wzywać karetkę - ostatnim razem spędziła ze mną na SORZE 6 długich godzin..
-Mamo przejdzie, przepraszam.
Ona wie, że znów walczę z tym co mam w głowie, że to nie kwestia wyboru a coś na co nie mam wpływu. 
Atak trwał godzinę, mama chciała przy mnie zostać ale po co? Skoro z nią czy bez niej dalej będę walczyć.Wyszła.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że kiedy serce daje sobie spokój mój rozum jakby nie zakodował polecenia- buntuje się a ja nie mogę NIC na to poradzić.
Nienawidzę DEPRESJI to ona tak bardzo mnie osłabia chociaż naprawdę próbuję z nią walczyć jak równy z równym - nie zawsze mi się udaje a NAJGORZEJ jest kiedy zawodzi mnie CZŁOWIEK.
Kiedy okazuje się, że moje dobre serce zostało obsrane i że NIC co powiedziałam nie miało najmniejszego znaczenia bo byłam ....-NO właśnie KURWA kim? 
Planem B dla rozrywki ? 
SPIERDALAJ, błagam SPIERDALAJ z mojej głowy. 
Nienawidzę Cię tak bardzo i tak bardzo chcę zapomnieć o wszystkim co ZNISZCZYŁO mnie w sekundę.
SPIERDALAJ.
Niech wszechświat zakoduje, że przestałeś mieć znaczenie z dniem wczorajszym a dziś jesteś już tylko błędem, którego NIGDY więcej nie popełnię.
Naiwna marzycielka wróciła na Ziemię. Może MIŁOŚĆ nie jest dla mnie, może Świat tak bardzo zwariował, że MIŁOŚĆ przestała istnieć a ludzie przestali czuć, zaczęli uciekać.
Nie wiem ale strach przed SAMOTNOŚCIĄ przeraża mnie na tyle mocno iż znów nie mogę złapać tchu.
Nie mogę złapać tchu.

czwartek, 22 stycznia 2026

Jestem z siebie DUMNA !

 Dziś kiedy o 6 rano nie mogłam zasnąć zastanawiając się Dlaczego znów mnie TO spotyka zrozumiałam, że to nie ja byłam problemem a KŁAMSTWA w których się pogubiłeś i zrozumiałam, że potrzebowałam poznać Twoje oblicze z dnia wczorajszego...
Kiedy zamiast ''dziękuję, że nie byłaś obojętna kiedy wszyscy mieli mnie w dupie'' przeczytałam, że jestem nienormalną ćpunką , alkoholiczką i psychopatką i wiesz co do mnie dotarło, że jestem dobrym człowiekiem bo od kiedy poznaliśmy się na parkingu nie udawałam NIKOGO, nie kłamałam i byłam sobą-prawdziwa, szczera z naiwną nadzieją, że nie okażesz się SKURWYSYNEM a jednak nim jesteś i dziękuję komuś kto sprawił, że przestałam żyć iluzją.
Dziś wszystko mi przeszło- żal, rozpacz, nienawiść i poczucie beznadziei. 
Dziś zrozumiałam, że jestem z siebie DUMNA bo pomimo DEPRESJI która od 5 lat zjada mi umysł przez faceta, który miał być ''na zawsze'' a okazał się kłamcą który dymał inna a rano całował mnie w czoło mówiąc, że kocha...Pomimo tego, że 5 lat temu pękło mi serce i od tamtego momentu, każdego dnia błagałam o śmierć przestałam się bać . Po 1,5 roku terapii, kilkunastu opakowań antydepresantów mogę być z siebie dumna, że zobaczyłam Twoją duszę- tę, która cierpiała, czuła i była wypełniona emocjami, które sama znałam doskonale...
5 lat temu przysięgłam sobie, że nigdy już nikogo nie okłamie, że nie zrobię drugiemu człowiekowi tego co zrobił mi mój ''na zawsze'' i dziś uśmiecham się sama do siebie bo dotrzymałam słowa.
Znam swoje wady, wiem, że często uciekam w czasoprzestrzeń, której znać mój umysł nie powinien ale przecież NIKT nie jest doskonały i każdy z nas upada by podnieść się i walczyć ze światem i ludźmi do których nikt nie dołączył instrukcji.
Dziś przeczytałam wszystkie wiadomości od Ciebie.
Przesłuchałam wszystkie głosówki..
Odwiedziłam wszystkie miejsca w których byłeś chłopakiem z nad morza i wiesz co ?
Płakałam i bolało mnie serce bo dałam Ci w ręce swoje serce, zaufanie i nadzieję błagając byś nie zrobił mi krzywdy mówiąc jak każdego dnia walczę z demonami w głowie które powtarzają bym przestała żyć.
Pomimo, że OBIECAŁEŚ okłamałeś mnie i dziś nie jesteś chłopakiem,którego poznałam rok temu.
Nie wiem czy to kwestia alkoholu, innych używek, miłości, czy strachu, że poznałam każdą Twoją kłamliwą tajemnicę ale zatraciłeś siebie .
Jesteś narcystycznym wampirem emocjonalnym, który tylko potrafi brać, brać i brać i uważa, że świat skrzywdził go najbardziej a to TY robisz sobie największą krzywdę.
Dziś pozwalam Ci odejść NA ZAWSZE z mojego życia i mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz, że szacunek, szczerość, emocje i okazywanie komuś uczuć- tych prawdziwych nie tych udawanych to coś wyjątkowego to coś czego unikasz udając, że jesteś lepszy od innych nie mając NIC do zaoferowania- poza ZAKŁAMANĄ wersją siebie .
Ja widziałam Cię prawdziwego i wiem, że o tym wiesz i to Cię przeraziło, że straciłeś kontrole nad GRĄ którą prowadzisz z każdą osobą w swoim życiu.
Dziś plaża pachniała ulgą i spokojem.
Dziś piasek był pokryty mrozem a szum fal rozbijających się o brzeg wyciszył demony w mojej głowie.
Dziś już nie płaczę.
Wypijam setkę wódki na pożegnanie, pale ostatniego papierosa i pozwalam byś zniknął pośród wspomnień i nieudanych eksperymentów w mojej głowie.
Bądź prawdziwy i przestań udawać....

Jestem z siebie DUMNA.
Jestem prawdziwa pośród zakłamanych iluzji złamanych serc.
A Ty ?
Kiedykolwiek byłeś SOBĄ ?

środa, 21 stycznia 2026

H I P O K R Y T A !

 Nie sądziłam, że kiedykolwiek zasłużę na takie traktowanie.
Nie sądziłam, że akurat ON okaże się KŁAMCĄ, HIPOKRYTĄ, MANIPULATOREM i chuj wie kim jeszcze...
Gdybym miała dziś taką moc - naplułabym Ci w twarz i śmiała prosto w te ZAKŁAMANE oczy.
Twoja mama ma rację: WÓDKA ODEBRAŁA CI ROZUM.
Rozjebałam się- emocjonalnie, psychicznie i znów zderzyłam się z PIERDOLONYM światem obłudy, iluzji i czegoś czego nie pojmuje. Dobrze wiedział, że NIENAWIDZĘ KŁAMSTWA- bardziej niż czegokolwiek w życiu a mimo TO postanowił mnie zwodzić, upokorzyć i  jak się okazuje wykorzystać moją naiwność do cna po czym wzruszyć pierdolonymi ramionami i udawać, że to ja go SKRZYWDZIŁAM- że to ja kłamałam mu prosto w ryj kiedy leżał obok.
HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ -co stara? ! A masz za swoje, skoro taka z Ciebie bohaterka ''skrzywdzonych dusz'' to teraz PŁACZ aż dusza z Ciebie uleci. SAMA TO SOBIE ZROBIŁAŚ !
Widzisz, kiedy Go poznałam straciłam kontrole nad umysłem, ciałem, emocjami. Po 4 latach walki i uciekania przed jakimikolwiek uczuciami, emocjami zrobił mi nieporządek w chaosie a przecież miałam już NIGDY nie pozwolić DOTKĄĆ swojej duszy. Zraniono mnie wystarczająco mocno, kłamano, wystarczająco długo i wtedy kiedy ZDRADZONO mnie w najbardziej krzywdzący sposób- naprawdę pękło mi serce...Przez 4 PIERDOLONE lata udawało mi się chronić swoje serce, umysł i duszę aż do spotkania CIEBIE ! Żałuję...Naprawdę dziś żałuję, że odpisałam i wsiadłam w samochód...
To miał być tylko SEX bo byłeś na chwilę, sekundę a przecież dzieliło nas wiele kilometrów, tajemnic i emocji. Wyjechałeś i może gdybym wtedy dała sobie JEBANY spokój...Wróciłeś, miałeś urodziny...-ZA KAŻDYM JEBANYM razem wywoływałeś we mnie współczucie i sprawiałeś, że nie potrafiłam Ci odmówić bo mnie też zraniono KUREWSKO mocno i w jakiś emocjach, Twoich emocjach widziałam siebie...    A ty od samego początku grałeś w jakąś gre, której KURWA nie pojmuje ! Wiedziałeś, WIEDZIAŁEŚ kurwa jak bardzo mnie zniszczono a mimo to z premedytacją GRAŁEŚ dalej- do DZIŚ.

Przed sylwestrem z dupy- napisałeś . I znów nie potrafiłam Ci odmówić, nie potrafiłam mieć Cię w dupie a naprawdę powinnam Cię wtedy olać- tak naprawdę. Płakałeś, byłeś najebany, błagałeś a ja ... NAIWNA, PIERDOLONA idiotka - wsiadłam w samochód i pojechałam Cię ratować bo przecież mnie potrzebujesz- BOŻE jak ja mogłam być tak ślepa, tak naiwna i tak POPIERDOLONA.
Nie rozumiem jaki miałeś cel w TYM całym gównie, które zrobiłeś z całej tej znajomości. Nie rozumiem po co wypowiadałeś słowa, których znaczenia nie rozumiesz.... Nie wiem KURWA dlaczego to ja musiałam być tą ŚLEPĄ i naiwnie wierzącą w Twoją biedną, zranioną duszę.
GÓWNO PRAWDA !
Pomimo, że teraz mam ochotę umrzeć z NIENAWIŚCI do Ciebie,z bólu, poczucia porażki i pewnie nie wybaczę sobie już NIGDY że byłam taka naiwna ale cieszę się, naprawdę się cieszę, że dziś okazało się iż chłopak, którego poznałam na parkingu NIGDY NIE ISTNIAŁ.
Jestem Twoją KARMĄ za wszystkie kłamstwa, które wkładałeś w głowę napewno nie tylko MI.
Mam nadzieję,że będziesz CIERPIAŁ - mocno i długo i że SAMOTNOŚĆ wypełni Twoje ciało, umysł i duszę a kiedy już nie będziesz mógł oddychać - NASRA Ci w głowę i powie :
A masz TCHURZU .
Wystarczyło nie kłamać i nie udawać .

niedziela, 18 stycznia 2026

Wyparcie

 Nie potrafię się pozbierać..
Nie potrafię zrozumieć, DLACZEGO? 
NIE POTRAFIĘ ZAPOMNIEĆ. Słów, gestów, zapachu i tego że TU byłeś- na chwilę, na moment w którym zjebałeś całe moje istnienie i wyrwałeś mi serce ale byłeś....
Dziś jestem TU sama- Haze leży obok jakby wyczuwał, że rozpierdalam się na miliony kawałków.
Tęsknie i nienawidzę Cię jednocześnie. 
DLACZEGO MI TO ZROBIŁEŚ ? Po co pojawiłeś się, powiedziałeś TO wszystko po czym znów uciekłeś bo boisz się uczuć? Ja też do KURWY się ich boje, bałam się kiedy odebrałam telefon od Ciebie i kiedy jechałam do Ciebie bo doskonale wiedziałam, że zranisz mnie kolejny raz a mimo to jakaś część mnie miała PIERDOLONĄ nadzieję, że tym razem będzie inaczej...
Płakałam ostatnie tygodnie, błagałam Stwórcę, Boga, Wszechświat by pozwolił mi umrzeć bo znów pozwoliłam sercu pokochać kogoś kto ma WYJEBANE w moją MIŁOŚĆ. 
Ostatnie tygodnie próbowałam zapomnieć, wyprzeć wszystkie emocje, uczucia i powtarzałam wszystkim dookoła, że jest dobrze- że przecież zawsze NIC dla Ciebie nie znaczyłam i tylko JA chciałam Cię kochać a potem wracałam do domu, otulałam się kołdrą, przykładałam poduszkę do twarzy i darłam się z rozpaczy, rycząc jak dziecko bo przecież jak do KURWY mogłam być tak naiwna?!
Czasem chciałabym żebyś zadzwonił powiedział, że przepraszasz ale wszystko co mi powiedziałeś to było PIERDOLONE kłamstwo - może byłoby mi łatwiej. Czasem chciałabym żebyś napisał, że tęsknisz nie wiem za czym ale może za mną kiedy się uśmiechałeś. Czasem chciałabym zobaczyć, że wróciłeś do NIEJ może wtedy przestałabym oszukiwać sama siebie, że coś dla Ciebie znaczyłam.
Może byłoby mi łatwiej.
POJEBANE - dlaczego los tak drwi z mojego istnienia? Dlaczego pozwala mi kochać ludzi, którzy na to nie zasługują ? Dlaczego znów pozwolił mi mieć nadzieję, że dla Ciebie będę kimś kim TY jesteś dla mnie. 
Jestem tak zmęczona BÓLEM, który wypełnia całe moje wnętrze. Płaczem, który pali mi oczy i przypomina, że nie jestem warta miłości. Żalem do ŚWIATA, Ciebie, całego tego gówna że pozwoliliście mi UWIERZYĆ że mam szanse być szczęśliwa. 
Nie wiem z jakiego powodu poznaliśmy się wtedy na parkingu.
Ani dlaczego czekałam na Ciebie pół roku bo zawsze wracałeś - bardziej smutny, bardziej mnie potrzebujący. Nie mam pojęcia po CHUJ wsiadłam w samochód i pojechałam Cię ratować wiem jedno - CIERPIE  tak kurewsko po ludzku rozpaczam , tęsknie i próbuje żyć chociaż nie mam już siły...
Piszę tysiące wiadomości do Ciebie, których nie wysyłam.
Wymiotuje rano bo biała kreska ratuje mnie przed zagładą umysłu ale mój organizm już ma dość.
Pije wieczorami wódkę PIGWOWĄ bo z Tobą smakowała wyjątkowo a teraz pozwala mi spać.
Pale miliony papierosów bo nie potrafię poradzić sobie z MIŁOŚCIĄ którą dla Ciebie mam.
Nie chcę już złudzeń i kłamstw.
Nie chcę nawet wyjaśnień.
Chcę wiedzieć czy wszystko co mi powiedziałeś było pierdolonym kłamstwem? 
CZY naprawdę NIC nie znaczę 
 BO Ty jesteś wszystkich co dotychczas miało znaczenie.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Rozpacz

 Dziś znów płakałam całą noc.
Dziś znów błagałam na kolanach Stwórcę lub kogokolwiek odpowiedzialnego za nasze istnienie by pozwolił mi umrzeć bo nie potrafię przetrwać tego BÓLU wewnątrz mnie i TEGO czegoś czego nazwać nie potrafię ale powoduje, że nienawidzę siebie.
Zastanawiam się tylko dlaczego to Ty wywołałeś we mnie te wszystkie emocje.
Dlaczego nie potrafię cię znienawidzić i po prostu o Tobie zapomnieć bo przecież muszę to zrobić.
Za każdym razem kiedy łaskawie pojawiasz się w moim życiu ja rzucam wszystko i jestem wstanie zrobić wszystko by Cię ratować pomimo, iż cały czas udowadniasz mi, że nic dla Ciebie nie znaczę to jakaś część mnie tak KUREWSKO Ciebie potrzebuje. To jak jakaś pojebana heroina- ranisz, rozczarowujesz, poniżasz, sprawiasz że czuję się gównem w tym świecie - pomimo to pragnę być przy Tobie z Tobą dla Ciebie. POJEBANE- próbuje zrozumieć jak działa to wszystko.Dlaczego Los ciągle sprawia, że wracasz a ja przyjmuje Cię z otwartymi ramionami z małą nadzieją, ze tym razem zostaniesz na chwilę dłużej niż ostatnio.
Jednak coś się zmieniło. Powiedziałeś wiele rzeczy, których nigdy wcześniej nie miałeś odwagi mi powiedzieć. Sądzę lub naprawdę jestem tak kurewsko naiwna ale nie wierzę, że kłamałeś za każdym razem. Coś z tego wszystkiego musiało być prawdą a może mi się wydawało bo kiedy mam nadzieję to boli mniej. 
Pojechałam w jednej sekundzie ratować Twoje życie- gdy wstaje i nie mogę spojrzeć sobie w twarz, zaciskam pięści i żałuje, że nie pozwoliłam Ci zapić się na śmierć. Później płacze bo to KUREWSKIE kłamstwo, bo gdybym nie pojechała nie potrafiłabym dziś tu być. Potem pale papierosy i znów ryczę, tęskniąc i nienawidząc Cię jednocześnie. Blokuje Cię wszędzie, później odblokowuje bo zastanawiam się czy jakaś część Ciebie w ogóle o mnie myśli, pamięta. Później znów Cię blokuje bo boje się zobaczyć, że jesteś z Nią. Chociaż wiem, że pewnie prosisz ją o kolejną szansę, powtarzając jak ją Kochasz to jeśli zobaczę, że mam rację ROZJEBIE się na miliony kawałków.Bo to będzie oznaczać,że wszystko co dla Ciebie zrobiłam, żebyś o siebie zawalczył NIE MIAŁO ZNACZENIA. 
Nie chcę myśleć, że nie miałam znaczenia pomimo iż czuje że wyrwałeś mi serce i nasrałeś w umysł to wciąż wierzę, że dasz sobie radę i może KIEDYŚ spotkamy się przypadkiem na plaży, usiądziemy i oboje podziękujemy sobie Ciszą. Bo cisza KUREWSKO boli ale i mówi wiele.
Tęsknie i chciałabym zadzwonić powiedzieć Ci jak mi smutno, źle i jak bardzo Cię Kocham bo przecież czuję to każdą tkanką-pomimo iż miałam już NIGDY nie poczuć niczego.
Byłam okłamywana 5 lat i 5 lat wierzyłam, że komuś na mnie zależy-pomyliłam się tak bardzo iż teraz wole myśleć, że ŚWIAT mnie nienawidzi a moje życie to wypadek przy pracy bądź test wytrzymałości rozczarowań i bólu. Jestem SAMOTNA tak rozpaczliwie sama ...
Zawsze tak było. Zawsze w imię MIŁOŚCI traciłam rozsądek, siebie i cały swój świat a mimo to wciaż mam nadzieję, że ktoś usłyszy moje wołanie o POMOC że gdy już przestanę oddychać KTOŚ powie, ze kochał mnie tak bardzo tylko nie zdążył mi tego powiedzieć.
Wczoraj chciałam umrzeć.
Dziś również nie chcę żyć i to nie dlatego, że BOLI tylko dlatego że nie potrafię uciszyć DEMONÓW w mojej głowie. Nie potrafię przestać się nienawidzić i tęsknić za Tobą.
Nie potrafię pozwolić Ci odejść a przecież muszę to zrobić.
Żegnaj chłopaku z nad morza o niebieskich oczach i sercu, które czuje tak samo wiele jak moje.
Mam nadzieję że nie spotkaliśmy się przypadkiem i że może kiedyś pomyślisz, że byłoby inaczej gdybyś się nie bał.
I gdybym ja nie bała się żyć.

niedziela, 11 stycznia 2026

Jak nie oszaleć ?!

 Próbuje nie myśleć.Próbuje nie analizować. Próbuje nie płakać - KURWA jak mogłam być znów taka naiwna?! Po cholerę odbierałam telefon, po co pojechałam, co ja KURWA sobie myślałam ?! Nie potrafię się pozbierać, nie umiem znaleźć sobie miejsca. pale, pije kawe, wciągam, płaczę, wychodzę na spacer-byle tylko NIE MYŚLEĆ O TOBIE. To NIE DZIAŁA! Czuje Cię wszędzie,słyszę Twoje zakłamane słowa i zastanawiam się DLACZEGO mi to zrobiłeś ?- Dlaczego pozwoliłeś mieć nadzieję i sądzić, że cokolwiek dla Ciebie znaczę... Brakuje mi tchu, brakuje nawet łez a bezgraniczna BEZSILNOŚĆ powoduje, że nie mam nawet siły wstać z łóżka.
JAK PRZETRWAĆ ZŁAMANE SERCE I ROZJEBANĄ DUSZĘ?!
Błagam na kolanach Stwórcę lub diabła alby pozwolił mi umrzeć. Łykam tabletki, popijam alkoholem.
Noż, KURWA ! Rano budzę się jak gdyby nic. Pół nocy mam nadzieję, że kolejnym razem nie otworzę oczów i nie będę już TEGO czuć. Za każdym razem czuje jednak bardziej i mocniej. Skazano mnie na cierpienie i poczucie beznadziei w świecie w którym nie ma dla mnie miejsca.
Mówią, że czas leczy rany- gówno prawda. Czas pozwala nauczyć się z nimi żyć i stwarzać pozory. Co mam zrobić żeby TO zrozumieć? Jak wytłumaczyć samej sobie, że nie można mnie pokochać. Można tylko okłamywać, manipulować i poniżać. Nie wiem czy bardziej boli mnie serce czy rozczarowanie bo to TY mnie doprowadziłeś do stanu, którego nie rozumiem. Czarna dziura, obsrana i rzygająca kłamstwami, które powtarzałeś mi w kółko. Myślałam, że spotkaliśmy się bo LOS miał jakiś plan- owszem miał dla Ciebie a mnie zawiódł człowiek poraz kolejny i szczerze? Nie wiem jak trwać skoro nie mogę pokonać własnych myśli i demonów w mojej głowie, które powtarzają jaką IDIOTKĄ jestem...Nie mam siły płakać, nie mam nawet siły błagać Cię o wyjaśnienie DLACZEGO? Co chciałeś osiągnąć tym wszystkim. Ja naprawdę nie ...
KURWA!
Nie chcę żyć, naprawdę BŁAGAM pozwól mi odejść i przestać TO czuć !
Ból zmieszany z żalem, doprawiony rozczarowaniem i To dziwne uczucie, że przecież nie wszystko musiało być kłamstwem. Przecież nie da się tak ....
A jednak, poraz kolejny ROZPIERDALAM się na części pierwsze i poraz PIERWSZY nie potrafię tego poskładać.
Nie spie.
Nie czuje.
Nie mogę oddychać.
Płaczę.
Ryczę.
Błagam o śmierć.
Po czym znów czuje się jak gówno.
Z jakiego powodu poraz kolejny kopiesz mi dupe LOSIE ?! 
Błagam...
Spraw bym przestała To czuć.
Proszę...

sobota, 10 stycznia 2026

Na pożegnanie

 Chłopaku z nad morza,
Piszę,bo już dłużej nie potrafię. Piszę bo chciałam się pożegnać tak jak powinniśmy pożegnać się kilka dni temu. Bez obietnic,bez łez,bez pierdolonego  poczucia, że tym razem coś się zmieni.
Banalne prawda? Nie wiem dlaczego odebrałam telefon, nie wiem dlaczego kiedy usłyszałam,że spierdolił Ci się świat jedyne o czym myślałam to,żeby TU był, Na sekundę,minutę...
Po co chciałeś bym przyjechała?Po co mówiłeś TO wszystko skoro to nie ma dziś dla Ciebie znaczenia? Po co pozwoliłeś mi uratować swą duszę skoro MOJA rozpierdala się dziś na miliony kawałków.
Z jakiego powodu TO wszystko się wydarzyło? Złamałeś moje SERCE poraz kolejny- nie wiem czy dlatego dziś klękam na zimne płytki w łazięce i błagam o śmierć bo nie potrafię TEGO zrozumieć.
Nie rozumiem jak można tak manipulować,jak można tak kłamać. Jak mogłeś pozwolić mi MIEĆ NADZIEJĘ ! Płaczę z bezradności, piszę bo już nie wiem jak wytłumaczyć mojemu umysłowi co się DO KURWY stało- przecież ludzie nie mogą być tak zakłamani i tak kurewsko samolubni. Przecież w jakimś Twoim zdaniu musiała być minimalna prawda a może to moja naiwność sprawiła,że chciałam być widziana przez Twoje oczy,chciałam być słyszana przez Twoją duszę, chciałam być kochana przez serce,które nie należy do mnie ani do Ciebie,należy do NIEJ i dziś oboje to wiemy.
Czuje się jak GÓWNO wdeptane w ziemię i olane,moczem alkoholika i menela.Czuje jakby ktoś napluł mi w ryj i powiedział- MASZ SUKO to za twoją naiwność.
Poczułam coś czego poczuć nie powinnam. Łudziłam się,że jakaś część Ciebie też czuje cokolwiek co możnaby racjonalnie wytłumaczyć bo przecież milczeć potrafimy jednocześnie i oboje jesteśmy emocjonalnymi debilami,którzy czują i myślą za dużo. Nie wiem czy jesteś tak doskonałym kłamcą,czy tak doskonale udajesz ale moja dusza wiedziała...Wiedziała,że musi Cię uratować i tego nie żałuje.
Żałuję,że uwierzyłam w słowa które wypowiadałeś.
Żałuje, że pozwoliłam sobie uwierzyć, że potrzebujemy czasu.
Żałuje. że powiedziałam Ci TO wszystko bo może gdybym tego nie zrobiła BOLAŁO by mniej albo znów mogłabym udawać,że to wszystko tylko mi się wydaje...
Już nie potrafię po prostu BYĆ obok i patrzeć jak rujnujesz mi umysł i jak łamiesz serce,które i tak nie ma siły bić.
Mam nadzieę,że będziesz o siebie walczył a kiedyś naprawdę zrozumiesz,co stało się w sylwestrową noc kiedy ...No właśnie dobrze wiesz co .
Ja nie mam siły,nie jestem wstanie patrzeć,oddychać,walczyć i zaczynać kolejny raz od nowa z nadzieją,że może TYM razem ktoś mnie nie zrani.
BOLI mnie tak bardzo WSZYSTKO,każda tkanka,każdy organ,każda blizna.Bo jak mogłam TO sobie zrobić. 
Żegnaj.
Przepraszam,za słowa których mówić nie powinnam. Za krzyk,rozpacz i nienawiść bo dziś Cię nienawidzę za to,że tak po prostu mnie kłamałeś. 
Pamiętasz?-Gdybym nie uratowała Tojego życia to skończyłabym wtedy ze swoim istnieniem.
Miałam nadzieje,że z jakiegoś powodu LOS znów skrzyżował nasze rozjebane emocjonalnie dusze. Myliłam się.
Walcz bo ja już nie mam siły.
Do widzenia,
Chłopaku z nad morza.

Ataki paniki !

 W ieczory są najgorsze. Kiedy już wszystko wokół cichnie, świat za oknem obejmuje ciemność, Haze leży na brzegu łóżka jakby czekał aż usnę ...