Ja KURWA naprawdę próbuje.
Ja naprawdę nie chcę mieć Cię w głowie.
Ja naprawdę pozwalam Ci zniknąć, odejść, wymazać się z mojej pamięci.
Dziś wręcz Cię błagam- odejdź i zostaw mój umysł w spokoju ja już nie mam siły płakać kolejnych godzin, ja już nie mam siły próbować zrozumieć - jest mi już KURWA wszystko jedno dlaczego ktoś pozwolił mi wpuścić Cię do mojej duszy po prostu ODEJDŹ raz na zawsze i zabierz całe to gówno, które dziś rozrywa mi wnętrze, przeplata umysł i sprawia, że pomimo wszystko jesteś w mojej głowie. Nie chcę Cię ! Nie potrzebuję ! Nienawidzę ! Błagam...
Dziś wszystko dosłownie WSZYSTKO przypomina mi Ciebie i mam już DOŚĆ katowania swojej głowy powtarzania sobie, że tak miało być . NIE MIAŁO KURWA !
To nie miało prawa się wydarzyć ! - Ja sama to sobie zrobiłam i muszę z tym żyć.
Drżą mi ręce, ryczę jak dzieciak, wydzieram się w poduszkę bo już DOŚĆ Ciebie w moim życiu.
Usunęłam wszystko GDZIE byłeś, zablokowałam wszystko czym byłeś i nawet nie tęsknie za NICZYM a mimo to dziś ROZPIERDALASZ mi głowę i deptasz umysł, który już miał się całkiem dobrze...
Dlaczego tak jest? Dlaczego kiedy pozwalasz sobie odpuścić i godzisz się z zaistniałą sytuacją TO wszystko co miało jego zapach, przypomina jego głos, bądź wygląda jak jego oczy WRACA i drwi z Ciebie i Twojej naiwności. Przecież naprawdę nie chcę GO już w swoim życiu.
Ile jeszcze będzie TO trwać?! Kolejne lata? Kolejny raz mam walczyć z czymś co NIGDY nie istniało?
Taka jest kara za bycie naiwnym i naiwnie wierzącym w emocje, którymi był...
Jestem tak bardzo zmęczona.
Tak po ludzku .
Jest mi wszystko jedno co robi, jak żyje, czy jest z NIĄ szczęśliwy bo to nie moje zmartwienie a mimo to DZIŚ pojawia się w mojej głowie jak zacięta płyta.
Mam dość naprawdę się PODDAJE
Nie przepłaczę kolejnej nocy, nie będę kolejny raz próbować zrozumieć.
BŁAGAM !
Spakuj KAŻDE wspomnienie i sobie i WYPIERDALAJ !
Nie mam już miejsca na zakłamanych egoistycznych narcyzów i hipokrytów.
Jesteś WOLNY więc pozwól i mi tę WOLNOŚĆ odnaleźć i zapomnieć jak wielki błąd popełniłam poznając Cię na parkingu i wierząc w jakiekolwiek słowo.
Znikaj.