Nie potrafię się pozbierać..
Nie potrafię zrozumieć, DLACZEGO?
NIE POTRAFIĘ ZAPOMNIEĆ. Słów, gestów, zapachu i tego że TU byłeś- na chwilę, na moment w którym zjebałeś całe moje istnienie i wyrwałeś mi serce ale byłeś....
Dziś jestem TU sama- Haze leży obok jakby wyczuwał, że rozpierdalam się na miliony kawałków.
Tęsknie i nienawidzę Cię jednocześnie.
DLACZEGO MI TO ZROBIŁEŚ ? Po co pojawiłeś się, powiedziałeś TO wszystko po czym znów uciekłeś bo boisz się uczuć? Ja też do KURWY się ich boje, bałam się kiedy odebrałam telefon od Ciebie i kiedy jechałam do Ciebie bo doskonale wiedziałam, że zranisz mnie kolejny raz a mimo to jakaś część mnie miała PIERDOLONĄ nadzieję, że tym razem będzie inaczej...
Płakałam ostatnie tygodnie, błagałam Stwórcę, Boga, Wszechświat by pozwolił mi umrzeć bo znów pozwoliłam sercu pokochać kogoś kto ma WYJEBANE w moją MIŁOŚĆ.
Ostatnie tygodnie próbowałam zapomnieć, wyprzeć wszystkie emocje, uczucia i powtarzałam wszystkim dookoła, że jest dobrze- że przecież zawsze NIC dla Ciebie nie znaczyłam i tylko JA chciałam Cię kochać a potem wracałam do domu, otulałam się kołdrą, przykładałam poduszkę do twarzy i darłam się z rozpaczy, rycząc jak dziecko bo przecież jak do KURWY mogłam być tak naiwna?!
Czasem chciałabym żebyś zadzwonił powiedział, że przepraszasz ale wszystko co mi powiedziałeś to było PIERDOLONE kłamstwo - może byłoby mi łatwiej. Czasem chciałabym żebyś napisał, że tęsknisz nie wiem za czym ale może za mną kiedy się uśmiechałeś. Czasem chciałabym zobaczyć, że wróciłeś do NIEJ może wtedy przestałabym oszukiwać sama siebie, że coś dla Ciebie znaczyłam.
Może byłoby mi łatwiej.
POJEBANE - dlaczego los tak drwi z mojego istnienia? Dlaczego pozwala mi kochać ludzi, którzy na to nie zasługują ? Dlaczego znów pozwolił mi mieć nadzieję, że dla Ciebie będę kimś kim TY jesteś dla mnie.
Jestem tak zmęczona BÓLEM, który wypełnia całe moje wnętrze. Płaczem, który pali mi oczy i przypomina, że nie jestem warta miłości. Żalem do ŚWIATA, Ciebie, całego tego gówna że pozwoliliście mi UWIERZYĆ że mam szanse być szczęśliwa.
Nie wiem z jakiego powodu poznaliśmy się wtedy na parkingu.
Ani dlaczego czekałam na Ciebie pół roku bo zawsze wracałeś - bardziej smutny, bardziej mnie potrzebujący. Nie mam pojęcia po CHUJ wsiadłam w samochód i pojechałam Cię ratować wiem jedno - CIERPIE tak kurewsko po ludzku rozpaczam , tęsknie i próbuje żyć chociaż nie mam już siły...
Piszę tysiące wiadomości do Ciebie, których nie wysyłam.
Wymiotuje rano bo biała kreska ratuje mnie przed zagładą umysłu ale mój organizm już ma dość.
Pije wieczorami wódkę PIGWOWĄ bo z Tobą smakowała wyjątkowo a teraz pozwala mi spać.
Pale miliony papierosów bo nie potrafię poradzić sobie z MIŁOŚCIĄ którą dla Ciebie mam.
Nie chcę już złudzeń i kłamstw.
Nie chcę nawet wyjaśnień.
Chcę wiedzieć czy wszystko co mi powiedziałeś było pierdolonym kłamstwem?
CZY naprawdę NIC nie znaczę
BO Ty jesteś wszystkich co dotychczas miało znaczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz