Dziś zrozumiałam, że to nie ja powinnam rozpadać się na miliony kawałków tylko Ty.
Dziś dotarło do mnie, że czarna przepaść mojego umysłu w który znów wpadłam bo uważałam, że nie potrzebuje nic więcej niż kłamstw i złudzeń, którymi mnie karmiłeś to kolejna lekcja i sposób bym zauważyła kogoś, kto jest przy mnie od 5 lat i od 5 lat nie próbuje zmusić mnie do MIŁOŚCI lecz czeka pomimo moich wzlotów i upadków zawsze jest i kiedy myślę, że śmierć byłaby najlepszym rozwiązaniem bym przestała czuć się źle - ON jest nawet jeśli o to nie proszę. Nawet jeśli milczę...
Od 5 lat walczę z NIĄ - DEPRESJĄ która zjadła mi umysł i zawładnęła demonami wewnątrz mojej głowy. Od półtora roku próbuję ją uciszyć, bywa różnie. Często poddaje się i tracę wiarę ale przecież nie bez powodu podjęłam walkę.
Kiedy mój ''na zawsze'' okazał się kłamcą i zupełnie obcą mi osobą mój świat ROZJEBAŁ się w drobny mak. Jedne o czym myślałam to o tym,że chcę umrzeć bo po 6 latach okazało się,że pomimo wszystko nie był tym za kogo GO uważałam - PĘKŁO MI SERCE.
Wiesz co się wtedy czuje? Bezgraniczny ból, nie możesz oddychać, nie możesz myśleć, każdy organ w twoim ciele pali a każda tkanka jest jak nóż wbijany i wyciągany byś cierpiała bardziej. Chociaż nie wiesz dlaczego to ciebie wszechświat skazuje na takie cierpienie błagasz najbliższych by Cię zabili bo nie możesz znieść bólu,który wypełnia cię każdego dnia. Po jakimś czasie przestajesz być istotą ludzką. Stajesz się wiatrem odbijającym od ścian w oazie spokoju, jesteś łzami ludzi którzy nie mogą patrzeć jak umyka z Ciebie życie a kiedy już przestajesz czuć cokolwiek próbujesz odebrać sobie życie na miliony sposobów. Próbowałam wielokrotnie, próbowałam zabić tę samotność którą w sobie miałam i do dziś okazywało się, że nie jestem wstanie przestać popełniać wewnętrzne samobójstwo i wtedy poprosiłam o pomoc.
Okazało się,że ONA zawsze we mnie była i naprawdę przez długi czas dobrze sobie radziłam aż nie zapragnęłam czegoś więcej...
To więcej miało Twoje oczy i te pierdolone złudzenie mojego umysłu, że jesteś kimś kto mnie widzi- tak naprawdę . Przez tą pierdoloną iluzję, którą stworzyłam w swojej głowie znów dałam okłamać się tak samo.
Nie żałuję.
Nie czuję już żalu i nienawiści bo jakaś część mnie ma nadzieję, że nie zawsze kłamałeś.
Że chłopak z nad morza był w jakieś sekundzie prawdziwy.
Dziś pozwoliłam Ci odejść na zawsze bo zranić mą duszę można tylko raz.
I wiesz mam tylko naiwną nadzieję, że kiedyś kiedy będziesz w takiej samej CZARNEJ PRZEPAŚCI swojego umysłu jak ja teraz przypomnisz sobie dziewczynę, która gdy wszyscy mieli Cię gdzieś...
Gdy MIŁOŚĆ twojego życia powinna być przy Tobie to Ja pojechałam ratować Twoje marne istnienie.
Z sercem na dłoniach, mając nadzieję, że z jakiegoś powodu znalazłam się w Tamtym momencie Twojego życia i że z jakiegoś powodu to miałam być właśnie ja.
Mam taką nadzieję, że wtedy zrozumiesz jak bardzo zraniłeś moją duszę i że właśnie wtedy pomyślisz, że zrobiłam To mając jedynie naiwne złudzenie Ciebie- człowieka który nasrał na mnie i sprawił, że znalazłam się na początku drogi - nie poddam się.
Znów walczę o każdy dzien.
Czasem nie mam siły wstać z łóżka, umyć zębów i zrobić sobie kawy i wtedy wciąż Cię NIENAWIDZĘ ale czasem tak jak Dziś myślę,że tak miało być...
Bo przecież wszechświat wie co robi
Albo znów tylko mi się tak wydaje....
Już nie płaczę do 4 rano
Już nie tęsknie
Już Ci wybaczyłam
Jesteś wolny
Bądź szczęśliwy gdziekolwiek teraz jesteś.
Żegnaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz