Wieczory są najgorsze.
Kiedy już wszystko wokół cichnie, świat za oknem obejmuje ciemność, Haze leży na brzegu łóżka jakby czekał aż usnę a ściany w mojej oazie spokoju skurczają się na tyle, że nagle zaczyna brakować mi tchu i aby to przetrwać odpalam papierosa, zamykam oczy i powtarzam sobie, że gorzej już być nie może- zazwyczaj to pomaga... Zazwyczaj
Kiedy uda mi się uspokoić DEMONY w mojej głowie, poukładać wspomnienia i uciszyć rozpacz zazwyczaj usypiam. Zazwyczaj
Dzisiejszej nocy przyszedł poraz pierwszy od dawna - ATAK PANIKI ten był znośny. Lekko drżące ciało,szybki oddech, trwał może z 15 minut .
Około 4 rano było najgorzej. Obudziłam się drżąca tak bardzo, że Haze szczekał obok łóżka. NIE MOGŁAM ODDYCHAĆ, kiedy próbowałam to jakby ktoś zaciskał na mej szyi sznur - MOCNIEJ I MOCNIEJ.
Zadzwoniłam do mamy.
W takich chwilach cieszę się, że mieszka na dole. Kiedy przyszła zaspana i dysząca już wiedziała co się dzieje. Znała TEN stan . 5 lat temu po powrocie z Holandii było dokładnie tak samo.
-Weronika uspokój się nie możesz sobie tego robić.
Leki, kilkanaście przejść pokoju, płacz, walka o oddech. Kiedy już robi się niedobrze mama łapie za telefon, chcąc wzywać karetkę - ostatnim razem spędziła ze mną na SORZE 6 długich godzin..
-Mamo przejdzie, przepraszam.
Ona wie, że znów walczę z tym co mam w głowie, że to nie kwestia wyboru a coś na co nie mam wpływu.
Atak trwał godzinę, mama chciała przy mnie zostać ale po co? Skoro z nią czy bez niej dalej będę walczyć.Wyszła.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że kiedy serce daje sobie spokój mój rozum jakby nie zakodował polecenia- buntuje się a ja nie mogę NIC na to poradzić.
Nienawidzę DEPRESJI to ona tak bardzo mnie osłabia chociaż naprawdę próbuję z nią walczyć jak równy z równym - nie zawsze mi się udaje a NAJGORZEJ jest kiedy zawodzi mnie CZŁOWIEK.
Kiedy okazuje się, że moje dobre serce zostało obsrane i że NIC co powiedziałam nie miało najmniejszego znaczenia bo byłam ....-NO właśnie KURWA kim?
Planem B dla rozrywki ?
SPIERDALAJ, błagam SPIERDALAJ z mojej głowy.
Nienawidzę Cię tak bardzo i tak bardzo chcę zapomnieć o wszystkim co ZNISZCZYŁO mnie w sekundę.
SPIERDALAJ.
Niech wszechświat zakoduje, że przestałeś mieć znaczenie z dniem wczorajszym a dziś jesteś już tylko błędem, którego NIGDY więcej nie popełnię.
Naiwna marzycielka wróciła na Ziemię. Może MIŁOŚĆ nie jest dla mnie, może Świat tak bardzo zwariował, że MIŁOŚĆ przestała istnieć a ludzie przestali czuć, zaczęli uciekać.
Nie wiem ale strach przed SAMOTNOŚCIĄ przeraża mnie na tyle mocno iż znów nie mogę złapać tchu.
Nie mogę złapać tchu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz