wtorek, 24 kwietnia 2012

Dlaczego właśnie On?- Nałóg. Dlaczego życje w samotności -samotność jest moim medalionem ochronnym przed zawiścią  i chciwością.Zamykam oczy i szukam Jego objęć gdzieś na swoim ciele -PUSTKA.Pustka to jednana ''przyjaciółka'' ,która dziś rozrywa mi wnętrzności . Moja psycha nie wytrzymuje.Mur obronny runął pozostała bezsilność.Nie cierpię bezsilności nie ciepie poczucia,że nie mam siły by zrobić cokolwiek,by zmienić marzenia w rzeczywistość a rzeczywistość w upragniony kosmos.Pozostał diler i róg znanej mi ulicy.Pozostało milczenie wśród królestwa szatana.
OPENTANIE!!

sobota, 31 marca 2012

Jak zwykle nikt nie wie co się dzieje w moim wnętrzu.
Po co walczyć?Dokończyć to co zaczełam?Z przymusem życia?
Wiesz jak umiera dusza?Bo ja już wiem.To taki cichy pakt z Bogiem.Cichuteńki.Cisza.
Jestem Potworem.Tak bardzo Cię kocham.Pragnełam,byśmy byli razem.Nic się nie udało.Wszystko się skończyło.Niech ginie planeta,Wszechświat,człowieczeństwo.Co ja robie na tym świecie!Chyba opanowałam misterium umierania.Nie do dobicia.Kiedy,kiedy-tego już nie będe pamiętać.
Boli bezsilność.
Kiedy przyjaciel nie chce cię znać,czy kiedykolwiek był twoim przyjacielem?Chyba nie.Bezsenność to dobry stan na przywitanie Nieba.Ostatnia umiera nadzieja.Jak znosić cierpienie,które zdaje się być bezsensowne?Może kiedyś się dowiem.
KRETYNKA.
Życie bez dzieciństwa nie jest życiem.Dzieciństwo określa cały byt człowieka,jego dojrzałość,dorosłe wybory.Bez tego jest się wiecznym dzieckiem,które nie może odnaleść się w dojrzałym życiu.Co to znaczy yć dojrzałym?
Miłość staje sie udrenką,stanowi duchową zapaść.TO KONIEC.Pętla czasami ''pętla czasu''.Totalne zagubienie.Jedni cierpią w milczeniu,inni ''krzyczą'' na dachu wieżowca.To błąd istnienia,bład porozumiewania się z samym sobą.Poczucie winy,autoagresja,ZABÓJSTWO!.

Czasami płacze.Narkotyki nie dają przyjemności.Boję się samej siebie...Nie pragnę was dobrzy ludzie,krzywdzzicie mnie.A może źle was spostrzegam,a może wy mnie spostrzegacie inaczej.Pogubiłam się.Odeszłam od świata,odeszłam od przyjaciół,zamknełam się ponownie w czterech ścianach własnego domu.Pokazuje figę Aniołowi śmierci.Jestem oskarżona o zbrodnie,których nie popełniłam.Świat zwariował,albo ja-wybieraj.Samotność bywa uczciwsza od życia publicznego.Do zobaczenia w lepszym świecie.Pragne już odejść.Pragnę zanurzyć się w wieczny sen.Nowe istnienie bytu wciąż nieokreślonego.W ogromnej samotności diabelskiego chodnika.
Gasnę.
Zafundowałam sobie Kosmos Cierpienia.Okrutne ro jest,ale może potrzebne.Nie wiem.Nic już nie wiem.Walcze z całym światem a najbardziej ze sobą.Całe życie robiłam za ''Boga''.I przegrywałam.Wygrywałam tylko inne życie na koniec życia.Gdy boli każda myśl,każde zasypianie,samotność dziecka z innej epoki,wtedy byłam skutecznie zagubiona.Zapłaciłam wygurowaną cene ale czy mogła być mniejsza? Już nie podełabym gry,która podjełam,nie ogarnełam swojego postępowania.Trzeba na co dzień trwać.Jak kołek w płocie aż runie cały płot.

Znikam.
Gdzie mój duch.Czy marność ciała może utrzymać siłe ducha?Prowadzę nocne życie,niewiele śpie,jakbym chciała ''nażreć'' się życia na zapas.Głos każde się powiesić.
Splot ziemskich spraw nie zawsze zależy od nas.Diabeł we mnie siedzi.Teraz duch osobowości poszukuje innych spraw,rozów osobowości,rozwój ducha,szukam go nieustatnie.Pomimo ''choroby '' psychicznej próbuje ,wierze,że zdąże odnalesc w sobie coś ważnego.Co pozwoli spokojnie oddać ostatni oddech.Znów nie wiem kim jestem.
SMUTEK BRĄZOWYCH OCZU,PŁONE!
Jestem tylko istnotą ludzką,skonaną,czuwam i czuwam a Ona nie natchodzi.To wyczucie przemijania ,nieodwracalny proces,agonia,staram sie nie obarczać nikogo swoimi problemami to lepsza niż wzbudzanie płochej litości innych. Nie pragnę już ''narkotyku'' i odpływam.Inni też próbują mną manipulowaćwięc mam szanse teraz pożegnać się ze światem.Już niczego nie pragnę,Jakie ro ma teraz znaczenie.Duch lepszy,spokojniejszy,rozpoznawalny mój-nie mój.Może już mnie nie ma?Lęk nie jest irracjonalny,może zdarzyć się wszytsko.Czy wolałbym się nie obudzić?Sama już tego nie wiem.Świat jest skuty zimnym powietrzem.Zamarzają bezdomni i alkoholicy.Taka śmierć bez czucia,spokojna?A może się myle.Nigdy nie byłam w takiej sytuacji .Kocham ciepełko,ciepłą wiosne i lato,słońce i światło ,w tunelu jest cholernie ciemno.Chyba jestem mocnym człowiekiem,ale ciało mnie do końća zawiodło.Bardziej boli dusza ,cokolwiek to oznacza.Nie chce już czekać.DOM STAŁ SIĘ WIĘZIENIEM.
To nic ,że pragne umrzeć.Po co dodatkowy ból,kiedy nie mam szans na życie.Wyrwane z kontekstu zdania też są życiem,urwanymi myslami zaatakował śmiercią mózg.Pragnę rozwijać się duchowo w walce z bólem,istnienia także.Marzenia,ach marzenia.
Nie marze o przeżyciu drugiego życia,kosmicznego bólu,ładowania we mnie ogrmonych ilości narkotyku,uśmiechania się do najbliższych,przedłużeniu cierpienia tylko po to by inni byli zadowoleni.Chyba jestem wściekła na życie.Nie wiem,co o tym sądzić.Może to i dobrze,że jeszcze życie.Inaczej kończy się na pierwszej próbie samobójczej-skutecznej.Byłam tam!I jeszcze wróciłam.Dlaczego? Czas na zdjęcie maski.Pragnę już iść bardzo daleko,za horyzont,ltóry nigdy się  nie kończy w KOSMOS.To tylko pasja w ''zdobywaniu'' słów.Nocą nadchodzi inny wymiar lęku.
Poskładać to zycie w całość....

wtorek, 27 marca 2012

Czuje,że odchodze,Inni mają jakieś wyobrażenie o mojej osobie,ale nie da się żyć według wyobraźni drugiej osoby.Zatraca się własne Ja.
Istnieje inaczej.Jak? Może to Bóg ponownie powołał do ziemskiego bytu.Nie bać się kolejnego wyroku.
To mój świat,przeklęty świat.Nie chce już pamiętać tamtych lat,kiedy konałam i się zabijałam.Los sprawił,że teraz ratuje niechciane,porżnięte ciało i walcze o każdy dzień przetrwania,czekając na kolejny cud.
Cierpienie nie bywa takie okrutne,narkotyki dzoałają ale nikt nie chce postawić diagnozy do końca.Wiara czasem przerasta życie.
BOLI TO ŻYCIE.
Szansa dla innych?-przecież przeżyłam to co niemożliwe.
W samo popołudnie mam mniejszą depresje.W nocy umieram.Pozostaną po mnie już tylko ''opuszczone'' strony.
Poranna samotność bywa najgorsza,przed świtem nie słysze-kocham Cię,przytul mnie,nie bój się to tylko zły sen.Boje się ,że zawisne nim wróci nadzieja.Przeklęta jesteś idiotko.To co cię spotkało jest vałkiem niewyobrażalne,chaotyczne,dręczone kolejnym szczałem w ciało,systematycznie i upierdliwie.To jakiś absurd,to wszytsko jest możliwe-to twoja dewiza na życie.Zaborcza miłość,wypijamy kielicha goryczy,pamiętać nie wiadomo czego,smutek życia.
NIE WOLNO KOCHAĆ.
To daje nadzeije.
Ale nadziei ju z nie ma.Jest śmiertelna choroba.Przeżyłaś po to,by umrzeć.
To dopiero PARANOJA.
Jestem już bardzo zmęczona,udręczona z poczuciem bycia w koszmarnej pułapce,bez wyjścia,bez nadziei.
Noc to ciągle Demony Niepokoju.Jestem pełna lęku,halucynacji,niepokoju i zamętu duszy. Dusza jest martwa,nieczuła zamrożona.Blesna.Nie chce żyć,a jednak podejmuje walke codziennie-w nocy i w ciągu dnia .Jestem obstawiona ludźmi,którzy pragną pomagać.A ja się boje,że uciekne w ''piekło''.
Prawda jest wyobrażalna.Codziennie znika.
Koszmary kiedyś odejdą.
To nic takiego.Biore ampułkę,naciągam szczykawkę,przeklinam siebie i wbijam igłe w ciało.Robie zastrzyk za chwile osiągne stan Nirwany.Świat przestaje istnieć.Wystarczy papieros i herbata,której staram się nie wyrzygać.
Spieprzajcie-szepce.Może do lustra.Komfort ćpania- nie trzeba żebrać czy się kurwić.Nie trzeba agresywnie przekinać losu i innych ludzi.Nie trzeba obwiniać Pana Boga za zmarnowane życie.To wy wybraliście.A teraz wpieprzacie się w życie innych,bo nam się nie udało.Jedno jest pewne.
UMIERAMY.

Upadek

 Ja KURWA naprawdę próbuje. Ja naprawdę nie chcę mieć Cię w głowie. Ja naprawdę pozwalam Ci zniknąć, odejść, wymazać się z mojej pamięci.  D...