Dzień dobry - wypisuje poranna mgła,unosząca się nas śpiącą ulicą dzisiejszego ranka.
Nie wiem czy to brak zainteresowania czy może przepełniająca mnie rozpacz świata sprawiła,iż zapragnęłam napisać o bólu,cierpieniu i rozpaczy... Zapragnęłam pisać o miłości...
To takie zabawne,owinięta w szary koc z bąbelkami zastanawiam się jak wiele bólu i cierpienia,jak wiele zawiści i chciwości jest w każdym z nas . Tęsknie za uśmiechem mijających mnie ludzi,tęsknie za radością dnia wczorajszego,tęsknie za beztroską z dziecięcych lat..
Gdy ostatnio dumałam nad sensem istnienia,obserwowałam pasję,cele innych ludzi i wtedy zadałam sobie pytanie a w czym Ty jesteś dobra? Niszczeniu swojego życia,płaczu i wiecznej depresji ? Nie mam celów i marzeń bo tak jest łatwiej... Ale , ale potrafię i lubię pisać,pisać o emocjach,bólu o otaczającym mnie świecie. I chodź mam dysekcję i wyłącznie dzięki inteligencji mojego Windowsa jestem wstanie poprawić popełniane błędy to tutaj mogę być sobą. Interpunkcja nie ma znaczenia, znaki typu ''!'' ''?'' są emocjami , moją dusza, radnością, milionami słów,którymi mogę się z wami podzielić. Nie wiem czy ktoś jeszcze tutaj zagląda ale próbuję odzyskać słownik zakopanych w umyśle słów, słów mojej duszy,która pragnie krzyczeć milionami znań z nadzieją że może ktoś z was je usłyszy ...
poniedziałek, 14 stycznia 2019
wtorek, 21 listopada 2017
Tak bardzo go kocham.
Tak bardzo go potrzebuję.
Tak bardzo chciałabym by usłyszał jak krzyczy ma dusza i znów uratował mnie przed popełnieniem wewnętrznego samobójstwa.
Boże,jestem tak bezmyślnie naiwna i wciąż mam nadzieję,że TO wszystko to tylko sen,który skończy się gdy zadzwoni budzik.
Jednak nie dzwoni a ja podążam w coraz to większą próżnię...
Zatracam umysł,emocje,zatracam siebie.
Nie potrafię przestać dziś płakać,nie potrafię pojąc dlaczego można w jednej sekundzie stracić wszystko.
Nie rozumiem dlaczego będąc kiedyś dla Niego radością i siłą dziś stałam się obojętnością,ucieczką i kłamstwem...
Miałam nadzieję,że tym razem Stwórca okazał mi litość i postawił na mej drodze Jego bym uwierzyła,że każdy z nas zasługuje na miłość.
Dziś przestałam w to wierzyć.
Po co były nam obietnice,po co było nam dane się spotkać,po co wydłużono moje istnienie skoro przyszedł znów czas by odebrać mi ostatni oddech .
Nie potrafię oddychać-duszę się.
Nie potrafię mówić- milczę.
Nie potrafię żyć- całe me ciało drży .
Panie Stwórco kim się stałam? Przecież chciałam tylko by był i by każdego ranka kiedy otworzę oczy był powodem dla którego wciąż jest mi dane żyć...
Tak wiele kłamstw,tak wiele rozpaczy.
Starciłam nie tylko mężczyznę,którego kocham miłością najprawdziwszą lecz również przyjaciela - to boli chyba najbardziej.
Przecież wiedział wszystko,znał kazdy mój ból,każdy mój błąd,każdą moją ciszę przez którą bałam się facetów...
I co?
Obrzygana,zdeptana,skopana i przepełniona emocjami,których nigdy wcześniej nie znałam nie mam już nadziei.
Nie widzę już nawet sensu w ucieczce .
Padam na kolana i jedyne o co proszę to o przerwanie Bólu i zatrzymanie akcji serca.
Przecież to i tak się stanie...
Czy mogę chociaż mieć ten przywilej,iż to ja dokonam idealnego momentu by odejść z życia każdego,kogo poznałam...
Czy mogę teraz przestać czuć to wszystko i odejść w nicość gdzie nie ma bólu,rozpaczy i gdzie nikt nie wypowiada tanich słów ''kocham cię'.
Jestem mgłą.
Jestem pustką.
Jestem samotnością.
Jestem bólem.
Rozpaczą
Żalem
Jestem nic nieznaczącym człowiekiem.
Tak bardzo go potrzebuję.
Tak bardzo chciałabym by usłyszał jak krzyczy ma dusza i znów uratował mnie przed popełnieniem wewnętrznego samobójstwa.
Boże,jestem tak bezmyślnie naiwna i wciąż mam nadzieję,że TO wszystko to tylko sen,który skończy się gdy zadzwoni budzik.
Jednak nie dzwoni a ja podążam w coraz to większą próżnię...
Zatracam umysł,emocje,zatracam siebie.
Nie potrafię przestać dziś płakać,nie potrafię pojąc dlaczego można w jednej sekundzie stracić wszystko.
Nie rozumiem dlaczego będąc kiedyś dla Niego radością i siłą dziś stałam się obojętnością,ucieczką i kłamstwem...
Miałam nadzieję,że tym razem Stwórca okazał mi litość i postawił na mej drodze Jego bym uwierzyła,że każdy z nas zasługuje na miłość.
Dziś przestałam w to wierzyć.
Po co były nam obietnice,po co było nam dane się spotkać,po co wydłużono moje istnienie skoro przyszedł znów czas by odebrać mi ostatni oddech .
Nie potrafię oddychać-duszę się.
Nie potrafię mówić- milczę.
Nie potrafię żyć- całe me ciało drży .
Panie Stwórco kim się stałam? Przecież chciałam tylko by był i by każdego ranka kiedy otworzę oczy był powodem dla którego wciąż jest mi dane żyć...
Tak wiele kłamstw,tak wiele rozpaczy.
Starciłam nie tylko mężczyznę,którego kocham miłością najprawdziwszą lecz również przyjaciela - to boli chyba najbardziej.
Przecież wiedział wszystko,znał kazdy mój ból,każdy mój błąd,każdą moją ciszę przez którą bałam się facetów...
I co?
Obrzygana,zdeptana,skopana i przepełniona emocjami,których nigdy wcześniej nie znałam nie mam już nadziei.
Nie widzę już nawet sensu w ucieczce .
Padam na kolana i jedyne o co proszę to o przerwanie Bólu i zatrzymanie akcji serca.
Przecież to i tak się stanie...
Czy mogę chociaż mieć ten przywilej,iż to ja dokonam idealnego momentu by odejść z życia każdego,kogo poznałam...
Czy mogę teraz przestać czuć to wszystko i odejść w nicość gdzie nie ma bólu,rozpaczy i gdzie nikt nie wypowiada tanich słów ''kocham cię'.
Jestem mgłą.
Jestem pustką.
Jestem samotnością.
Jestem bólem.
Rozpaczą
Żalem
Jestem nic nieznaczącym człowiekiem.
Listopadowy wieczór,dym z papierosa unoszący się w powietrzu,JA i moje rozdarte,zranione serce....
Chce umrzeć,chcę przestać czuć ten wewnętrzny okropny ból wewnątrz mojego ciała,który sprawia iż cała drżę i chcę by ktoś przerwał mój płacz,oddech,niech ktoś kurwa przerwie moje istnienie ...!!!
Wiesz jak to jest czuć się jak podarte kabaretki,taniej dziwki z rogu znanej Mi i Wam ulicy ?
Wiesz jak to jest nienawidzić samej siebie?
To poranki pełne bólu i cierpienia,to unikanie spojrzenia w lustro,to płacz każdego wieczoru i każdej nocy,to błaganie Stwórcy o zabranie mnie z tego popierdolonego świata...
Wiesz,świadomość,że w jednej sekundzie stałaś się nic nieznaczącym człowiekiem dla kogoś kto jest całym twoim życiem to jak odebranie alkoholikowi szklanki z wódka,to jak poranek narkomana bez narkotyku,to jak stracenie tlenu i duszenie się a mimo wszystko wciąż istniejesz....
Totalna PARANOJA !
Nie potrafię znaleźć sensownego wytłumaczenia na ból i rozpacz.
Nie potrafię racjonalnie myśleć,nie potrafię bez Niego żyć.
Wyciągam z lodówki butelkę wódki,nalewam do szklanki,wrzucam 5 kostek lodu...
Idiotka z bezmyślną nadzieją powróciła...
Wysypuję stare rzeczy z szafy,przeszukuje kieszenie,JEST-mała,magiczna substancja....
Jedna,druga,trzecia,połykam,popijam wódką...
Dziś umrę zabijając sama siebie bądź umrę z diagnozą pękniętego serca...
Tak dawno nie czułam takiej próżni. Tak dawno nie byłam nic nieznaczącym człowiekiem.
Zero- tak,nim jestem,zawsze byłam.Jednak naiwnie myślałam,że jego niebiesko-zielone oczy to oaza,której szukałam całe życie..
Naiwna..
Czego mogłam się spodziewać ? Skoro od zawsze byłam skazana na porażkę.
Jednak tym razem czuje się jak śmierdzące gówno spuszczane w toalecie.Nigdy wcześniej nie czułam większego żalu,większej rozpaczy....
Kiedyś wykorzystana,pobita,pozbawiona kobiecej godności,dziś złamano mi serce i jedyne czego znów pragnę to jednej próby wewnętrznego samobójstwa,które przyniesie ukojenie dla mej zmęczonej duszy.
Byłam pewna,iż każdy z nas kiedy otrzymuje dar życia wraz z nim,przypisany jest mu cel istnienia.
Ja jednak zostałam stworzona by udowodnić,iż człowiek,który nie ma w swym życiu nic prócz chorego serca i umiejętności opisywania uczuć,pomimo porażek wciąż liczy,iż znajdzie się ktoś kto nie pozwoli by jego duszę opętał szatan dnia wczorajszego...
Znów czuje jak płonie mi ciało,umysł jak dusza zabija serce a mimo to nie robię nic...
Skręcam jointa,odpalam i wiem,że ta noc to ostatnia noc samotności.
Kurwa,to jedna wielka PARANOJA.
CHCĘ UMRZEĆ
UCIEC
ROZJEBAĆ SIĘ !
wtorek, 1 sierpnia 2017
Chyba znów przestaje istnieć .
Chyba znów tracę kontrole nad własnym życiem .
Tak bardzo chce mi się płakać, tak bardzo chce mi się krzyczeć i prosić Boga lub kogokolwiek innego odpowiedzialnego za nasze życie by zabrał mnie z tej krainy rozpaczy .
Już chyba nigdy nic się nie zmieni .
Już chyba nawet przestało mi zależeć .
Nie mam siły gonić szczęścia .
Nie mam siły już żyć .
Zawsze powtarzałam ze nasze istnienie ma jakiś cel do osiągnięcia , ze dar życia nie jest darmowa zdrapka loteri lecz misja która każdy z nas musi wypełnić by potem godnie odejść do innego świata,lepszego swiata zwanego -Rajem .
Dziś sama w to wątpię . Czuje wewnątrz ciała pustkę, strach i ból, czuje rozpacz jakiej już dawno nie cZulam .
Wiem ze powinnam mu powiedzieć . Wiem ze powinnam z nim porozmawiać .
Wiem ze na to zasługuje ale się boje .
Tak bardzo bałam się jego odejścia iż chyba straciłam nad tym kontrole i przestałam ufać sobie i wszystkiemu co mnie otacza .
Straciłam przyjaciółkę , straciłam rodzine a teraz znów tracę siebie .
To kurewsko trudne zasypiać i budzić sie z planem na własne wewnętrzne samobójstwo .
Z dała od domu, rodziny ... Naprawdę jestem na skraju załamania .
A może już przestałam istnieć a to wszystko to tylko mój sen .
Paranoja .
Chyba znów tracę kontrole nad własnym życiem .
Tak bardzo chce mi się płakać, tak bardzo chce mi się krzyczeć i prosić Boga lub kogokolwiek innego odpowiedzialnego za nasze życie by zabrał mnie z tej krainy rozpaczy .
Już chyba nigdy nic się nie zmieni .
Już chyba nawet przestało mi zależeć .
Nie mam siły gonić szczęścia .
Nie mam siły już żyć .
Zawsze powtarzałam ze nasze istnienie ma jakiś cel do osiągnięcia , ze dar życia nie jest darmowa zdrapka loteri lecz misja która każdy z nas musi wypełnić by potem godnie odejść do innego świata,lepszego swiata zwanego -Rajem .
Dziś sama w to wątpię . Czuje wewnątrz ciała pustkę, strach i ból, czuje rozpacz jakiej już dawno nie cZulam .
Wiem ze powinnam mu powiedzieć . Wiem ze powinnam z nim porozmawiać .
Wiem ze na to zasługuje ale się boje .
Tak bardzo bałam się jego odejścia iż chyba straciłam nad tym kontrole i przestałam ufać sobie i wszystkiemu co mnie otacza .
Straciłam przyjaciółkę , straciłam rodzine a teraz znów tracę siebie .
To kurewsko trudne zasypiać i budzić sie z planem na własne wewnętrzne samobójstwo .
Z dała od domu, rodziny ... Naprawdę jestem na skraju załamania .
A może już przestałam istnieć a to wszystko to tylko mój sen .
Paranoja .
Nigdy nie byłam dość silna i dość pewna siebie by przetrwać Piekło w którym żyłam .
Nigdy nie chciałam księcia na białym koniu bo byłam zbyt dumna by wierzyć w beznadziejne bajki .
Nigdy nie sądziłam ze miłość jest właśnie taka - taka kurewsko samotna .
Niby gdzieś tam w środku jakaś czesc mnie jest cholernie szczęśliwa jednak inna cierpi i obumiera jednym słowem - GNIJE mi dusza .
Tęsknie za rozmowa z kimś kro by mnie po prostu wysłuchał i powiedział ze dam sobie radę, ze przetrwałam tyle cierpienia iż przetrwam i ta katastrofę .
Potrzebuje kogoś komu mogłabym powiedzieć ze nie daje już rady, ze znów JA czuje obok siebie .
Siedzi na rogu łóżka i swoimi szponami znów zdziwra naskórek z mojego ciała a ja nie mam siły płakać .
Już chyba nawet nie chce płakać .
To zabawne ale znów w mojej głowie jest tysiące słów które chciałabym napisać bo przecież napisać jest o wiele łatwiej - nigdy nie potrafiłam rozmawiać ani prosić o pomoc . Nigdy nie potrafiłam zebrać o współczucie . Tym razem również nie potrafię .
Mam 24 lata i kompletny bajzel w głowie .
Mój umysł się rozpierala .
Paranoja powraca .
Nigdy nie chciałam księcia na białym koniu bo byłam zbyt dumna by wierzyć w beznadziejne bajki .
Nigdy nie sądziłam ze miłość jest właśnie taka - taka kurewsko samotna .
Niby gdzieś tam w środku jakaś czesc mnie jest cholernie szczęśliwa jednak inna cierpi i obumiera jednym słowem - GNIJE mi dusza .
Tęsknie za rozmowa z kimś kro by mnie po prostu wysłuchał i powiedział ze dam sobie radę, ze przetrwałam tyle cierpienia iż przetrwam i ta katastrofę .
Potrzebuje kogoś komu mogłabym powiedzieć ze nie daje już rady, ze znów JA czuje obok siebie .
Siedzi na rogu łóżka i swoimi szponami znów zdziwra naskórek z mojego ciała a ja nie mam siły płakać .
Już chyba nawet nie chce płakać .
To zabawne ale znów w mojej głowie jest tysiące słów które chciałabym napisać bo przecież napisać jest o wiele łatwiej - nigdy nie potrafiłam rozmawiać ani prosić o pomoc . Nigdy nie potrafiłam zebrać o współczucie . Tym razem również nie potrafię .
Mam 24 lata i kompletny bajzel w głowie .
Mój umysł się rozpierala .
Paranoja powraca .
sobota, 29 lipca 2017
Nie chce już swojego życia .!
Nie chce szczęścia, miłości i kłamstw ! Dość mam walki, walki prowadzącej do porażki ..!
"Chce umrzeć,uciec albo się rozjebac " to chyba idealny temat na ten wieczór .
Samotna - chociaż jest tak blisko .
Przerażona - chociaż jest obok .
Krzycząca z bólu - chociaż jest obok .
Wkurwiona - chociaż jest obok .
Płacząca - chociaż jest obok i nie widzi już nic .
To takie kurewsko zabawne - kiedy jesteś sama i cholernie potrzebujesz męskiego raminienia nie ma wtedy nikogo a kiedy jest ktoś obok kogo cholernie mocno kochasz płaczesz bo jest ci kurewsko smutno ze nie widzi twojego rojebanego serca i rozumu .
Płonę
Płonę
Pustka,żalem,rozpacza na dnie samotnego serca .
Tak bardzo cie potrzebuje .
Mój umysł znów traci kontrole nad sercem !
Chce odejść !
Tak bardzo chce stad odejść - NA ZAWSZE !
Nie chce szczęścia, miłości i kłamstw ! Dość mam walki, walki prowadzącej do porażki ..!
"Chce umrzeć,uciec albo się rozjebac " to chyba idealny temat na ten wieczór .
Samotna - chociaż jest tak blisko .
Przerażona - chociaż jest obok .
Krzycząca z bólu - chociaż jest obok .
Wkurwiona - chociaż jest obok .
Płacząca - chociaż jest obok i nie widzi już nic .
To takie kurewsko zabawne - kiedy jesteś sama i cholernie potrzebujesz męskiego raminienia nie ma wtedy nikogo a kiedy jest ktoś obok kogo cholernie mocno kochasz płaczesz bo jest ci kurewsko smutno ze nie widzi twojego rojebanego serca i rozumu .
Płonę
Płonę
Pustka,żalem,rozpacza na dnie samotnego serca .
Tak bardzo cie potrzebuje .
Mój umysł znów traci kontrole nad sercem !
Chce odejść !
Tak bardzo chce stad odejść - NA ZAWSZE !
sobota, 11 lutego 2017
Może wcale nie powinnam sie tak czuć ...
Myśli rozpierdalaja mi sie o zranione ścianki umysłu -nie chce sie tak czuć .
Znów przegrywam zycie na którym kiedyś mi kompletnie nie zależało -chyba znów mi przestaje zależeć ...
Przecież w życiu chodzi o to by mieć kogoś przy kim nie odczowasz samotności w żadnej postaci ..
A jednak . Pomimo iż jest blisko mnie,pomimo iż trzyma mnie za rękę i czasem powie do mnie cos miłego, czuje iż znów buduje mór pomiędzy swoim sercem a jego umysłem . Dlaczego tak musi byc ? Dlaczego znów czuje wewnętrzna samotność,becze jak małe dziecko i krzyczę cisza której juz nawet On nie słyszy . Uciekam i wiem, ze jestem coraz bliżej podjęcia kolejnej decyzji,wiecznej samotności i wiecznego smutku ...
Miałam juz nie byc samotna i Miałam nigdy wiecej nie pozwolić na to co dzieje sie znów w moim życiu . Miałam nie pozwolić by moje serce znów rozjebalo sie na milion części których nie chce juz składać od nowa . Jestem juz zmeczona,tak cholernie zmeczona... proszę Boże lub jakikolwiek Stwórco wszechświata - ZABIERZ mnie stad ! Teraz bym znów nie musiała łkać na kolanach na białej podłodze rozjebanego umysłu .
Przecież w życiu ludzi których mijam na ulicy szczęście zawitało i nie ulatnia sie jak dyń z palącego jointa przed minuta ... do kurwy ! Dlaczego do kurwy wiec mnie musi znów opuszczać ?
Chciałabym teraz powiedzieć komukolwiek ze znów nie daje sobie rady, ze znów nie ufam, nie wierze i mam ochotę popełnić wewnętrzne samobójstwo - bo nie mam juz siły .
Siły by walczyć,żyć i istnieć .
Miliony głosów w mojej głowie powtarzają "znów jestes naiwna idiotka która przegrywa".
Potrzebuje dilera z rogu znanej mi i wam ulicy , wanny wypełnionej magiczna substancja i ostatniej szansy by opuścić to piekło ! Tak,tak wyglada moja idealna smierć . Znów jej chce i znów chciałabym nie czuć nic .
A może jednak ... cierpienie jest moim sensem istnienia .
A może kiedyś wszyscy o mnie zapomną ...
Myśli rozpierdalaja mi sie o zranione ścianki umysłu -nie chce sie tak czuć .
Znów przegrywam zycie na którym kiedyś mi kompletnie nie zależało -chyba znów mi przestaje zależeć ...
Przecież w życiu chodzi o to by mieć kogoś przy kim nie odczowasz samotności w żadnej postaci ..
A jednak . Pomimo iż jest blisko mnie,pomimo iż trzyma mnie za rękę i czasem powie do mnie cos miłego, czuje iż znów buduje mór pomiędzy swoim sercem a jego umysłem . Dlaczego tak musi byc ? Dlaczego znów czuje wewnętrzna samotność,becze jak małe dziecko i krzyczę cisza której juz nawet On nie słyszy . Uciekam i wiem, ze jestem coraz bliżej podjęcia kolejnej decyzji,wiecznej samotności i wiecznego smutku ...
Miałam juz nie byc samotna i Miałam nigdy wiecej nie pozwolić na to co dzieje sie znów w moim życiu . Miałam nie pozwolić by moje serce znów rozjebalo sie na milion części których nie chce juz składać od nowa . Jestem juz zmeczona,tak cholernie zmeczona... proszę Boże lub jakikolwiek Stwórco wszechświata - ZABIERZ mnie stad ! Teraz bym znów nie musiała łkać na kolanach na białej podłodze rozjebanego umysłu .
Przecież w życiu ludzi których mijam na ulicy szczęście zawitało i nie ulatnia sie jak dyń z palącego jointa przed minuta ... do kurwy ! Dlaczego do kurwy wiec mnie musi znów opuszczać ?
Chciałabym teraz powiedzieć komukolwiek ze znów nie daje sobie rady, ze znów nie ufam, nie wierze i mam ochotę popełnić wewnętrzne samobójstwo - bo nie mam juz siły .
Siły by walczyć,żyć i istnieć .
Miliony głosów w mojej głowie powtarzają "znów jestes naiwna idiotka która przegrywa".
Potrzebuje dilera z rogu znanej mi i wam ulicy , wanny wypełnionej magiczna substancja i ostatniej szansy by opuścić to piekło ! Tak,tak wyglada moja idealna smierć . Znów jej chce i znów chciałabym nie czuć nic .
A może jednak ... cierpienie jest moim sensem istnienia .
A może kiedyś wszyscy o mnie zapomną ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Upadek
Ja KURWA naprawdę próbuje. Ja naprawdę nie chcę mieć Cię w głowie. Ja naprawdę pozwalam Ci zniknąć, odejść, wymazać się z mojej pamięci. D...
-
Od godzinny słucham Twoich głosówek i płacze jak dziecko,tak bardzo Cię teraz potrzebuje.! Ja już nie mam siły tak żyć,nie mam siły zastana...
-
Zastanawiam się dlaczego wciąż myślę o człowieku, którego nie powinnam była spotkać. Dlaczego każdego dnia wkrada się bezczelnie w moją gło...
-
Drogi chłopaku z nad morza, Dziś postanowiłam,że ODPUSZCZAM. Przestaję prosić o Twoją uwagę,przestaje o sobie przypominać,przestaje prosić ...