poniedziałek, 14 stycznia 2019

Dzień dobry - wypisuje poranna mgła,unosząca się nas śpiącą ulicą dzisiejszego ranka.
Nie wiem czy to brak zainteresowania czy może przepełniająca mnie rozpacz świata sprawiła,iż zapragnęłam napisać o bólu,cierpieniu i rozpaczy... Zapragnęłam pisać o miłości...
To takie zabawne,owinięta w szary koc z bąbelkami zastanawiam się jak wiele bólu i cierpienia,jak wiele zawiści i chciwości jest w każdym z nas . Tęsknie za uśmiechem mijających mnie ludzi,tęsknie za radością dnia wczorajszego,tęsknie za beztroską z dziecięcych lat..
Gdy ostatnio dumałam nad sensem istnienia,obserwowałam pasję,cele innych ludzi i wtedy zadałam sobie pytanie a w czym Ty jesteś dobra? Niszczeniu swojego życia,płaczu i wiecznej depresji ? Nie mam celów i marzeń bo tak jest łatwiej... Ale , ale potrafię i lubię pisać,pisać o emocjach,bólu o otaczającym mnie świecie. I chodź mam dysekcję i wyłącznie dzięki inteligencji mojego Windowsa jestem wstanie poprawić popełniane błędy to tutaj mogę być sobą. Interpunkcja nie ma znaczenia, znaki typu ''!'' ''?'' są emocjami , moją dusza, radnością, milionami słów,którymi mogę się z wami podzielić. Nie wiem czy ktoś jeszcze tutaj zagląda ale próbuję odzyskać słownik zakopanych w umyśle słów, słów mojej duszy,która pragnie krzyczeć milionami znań z nadzieją że może ktoś z was je usłyszy ...

wtorek, 21 listopada 2017

Tak bardzo go kocham.
Tak bardzo go potrzebuję.
Tak bardzo chciałabym by usłyszał jak krzyczy ma dusza i znów uratował mnie przed popełnieniem wewnętrznego samobójstwa.
Boże,jestem tak bezmyślnie naiwna i wciąż mam nadzieję,że TO wszystko to tylko sen,który skończy się gdy zadzwoni budzik.
Jednak nie dzwoni a ja podążam w coraz to większą próżnię...
Zatracam umysł,emocje,zatracam siebie.
Nie potrafię przestać dziś płakać,nie potrafię pojąc dlaczego można w jednej sekundzie stracić wszystko.
Nie rozumiem dlaczego będąc kiedyś dla Niego radością i siłą dziś stałam się obojętnością,ucieczką i kłamstwem...
Miałam nadzieję,że tym razem Stwórca okazał mi litość i postawił na mej drodze Jego bym uwierzyła,że każdy z nas zasługuje na miłość.
Dziś przestałam w to wierzyć.
Po co były nam obietnice,po co było nam dane się spotkać,po co wydłużono moje istnienie skoro przyszedł znów czas by odebrać mi ostatni oddech .
Nie potrafię oddychać-duszę się.
Nie potrafię mówić- milczę.
Nie potrafię żyć- całe me ciało drży .
Panie Stwórco kim się stałam? Przecież chciałam tylko by był i by każdego ranka kiedy otworzę oczy był powodem dla którego wciąż jest mi dane żyć...
Tak wiele kłamstw,tak wiele rozpaczy.
Starciłam nie tylko mężczyznę,którego kocham miłością najprawdziwszą lecz również przyjaciela - to boli chyba najbardziej.
Przecież wiedział wszystko,znał kazdy mój ból,każdy mój błąd,każdą moją ciszę przez którą bałam się facetów...
I co?
Obrzygana,zdeptana,skopana i przepełniona emocjami,których nigdy wcześniej nie znałam nie mam już nadziei.
Nie widzę już nawet sensu w ucieczce .
Padam na kolana i jedyne o co proszę to o przerwanie Bólu i zatrzymanie akcji serca.
Przecież to i tak się stanie...
Czy mogę chociaż mieć ten przywilej,iż to ja dokonam idealnego momentu by odejść z życia każdego,kogo poznałam...
Czy mogę teraz przestać czuć to wszystko i odejść w nicość gdzie nie ma bólu,rozpaczy i gdzie nikt nie wypowiada tanich słów ''kocham cię'.
Jestem mgłą.
Jestem pustką.
Jestem samotnością.
Jestem bólem.
Rozpaczą
Żalem
Jestem nic nieznaczącym człowiekiem.
Listopadowy wieczór,dym z papierosa unoszący się w powietrzu,JA i moje rozdarte,zranione serce....
Chce umrzeć,chcę przestać czuć ten wewnętrzny okropny ból wewnątrz mojego ciała,który sprawia iż cała drżę i chcę by ktoś przerwał mój płacz,oddech,niech ktoś kurwa przerwie moje istnienie ...!!!
Wiesz jak to jest czuć się jak podarte kabaretki,taniej dziwki z rogu znanej Mi i Wam ulicy ?
Wiesz jak to jest nienawidzić samej siebie?
To poranki pełne bólu i cierpienia,to unikanie spojrzenia w lustro,to płacz każdego wieczoru i każdej nocy,to błaganie Stwórcy o zabranie mnie z tego popierdolonego świata...
Wiesz,świadomość,że w jednej sekundzie stałaś się nic nieznaczącym człowiekiem dla kogoś kto jest całym twoim życiem to jak odebranie alkoholikowi szklanki z wódka,to jak poranek narkomana bez narkotyku,to jak stracenie tlenu i duszenie się a mimo wszystko wciąż istniejesz....
Totalna PARANOJA !
Nie potrafię znaleźć sensownego wytłumaczenia na ból i rozpacz.
Nie potrafię racjonalnie myśleć,nie potrafię bez Niego żyć.
Wyciągam z lodówki butelkę wódki,nalewam do szklanki,wrzucam 5 kostek lodu...
Idiotka z bezmyślną nadzieją powróciła...
Wysypuję stare rzeczy z szafy,przeszukuje kieszenie,JEST-mała,magiczna substancja....
Jedna,druga,trzecia,połykam,popijam wódką... 
Dziś umrę zabijając sama siebie bądź umrę z diagnozą pękniętego serca...
Tak dawno nie czułam takiej próżni. Tak dawno nie byłam nic nieznaczącym człowiekiem.
Zero- tak,nim jestem,zawsze byłam.Jednak naiwnie myślałam,że jego niebiesko-zielone oczy to oaza,której szukałam całe życie..
Naiwna..
Czego mogłam się spodziewać ? Skoro od zawsze byłam skazana na porażkę. 
Jednak tym razem czuje się jak śmierdzące gówno spuszczane w toalecie.Nigdy wcześniej nie czułam większego żalu,większej rozpaczy....
Kiedyś wykorzystana,pobita,pozbawiona kobiecej godności,dziś złamano mi serce i jedyne czego znów pragnę to jednej próby wewnętrznego samobójstwa,które przyniesie ukojenie dla mej zmęczonej duszy.
Byłam pewna,iż każdy z nas kiedy otrzymuje dar życia wraz z nim,przypisany jest mu cel istnienia.
Ja jednak zostałam stworzona by udowodnić,iż człowiek,który nie ma w swym życiu nic prócz chorego serca i umiejętności opisywania uczuć,pomimo porażek wciąż liczy,iż znajdzie się ktoś kto nie pozwoli by jego duszę opętał szatan dnia wczorajszego...
Znów czuje jak płonie mi ciało,umysł jak dusza zabija serce a mimo to nie robię nic...
Skręcam jointa,odpalam i wiem,że ta noc to ostatnia noc samotności.
Kurwa,to jedna wielka PARANOJA.
CHCĘ UMRZEĆ
UCIEC
ROZJEBAĆ SIĘ !



wtorek, 1 sierpnia 2017

Chyba znów przestaje istnieć .
Chyba znów tracę kontrole nad własnym życiem .
Tak bardzo chce mi się płakać, tak bardzo chce mi się krzyczeć i prosić Boga lub kogokolwiek innego odpowiedzialnego za nasze życie by zabrał mnie z tej krainy rozpaczy .
Już chyba nigdy nic się nie zmieni .
Już chyba nawet przestało mi zależeć .
Nie mam siły gonić szczęścia .
Nie mam siły już żyć .
Zawsze powtarzałam ze nasze istnienie ma jakiś cel do osiągnięcia , ze dar życia nie jest darmowa zdrapka loteri lecz misja która każdy z nas musi wypełnić by potem godnie odejść do innego świata,lepszego swiata zwanego -Rajem .
Dziś sama w to wątpię . Czuje wewnątrz ciała pustkę, strach i ból, czuje rozpacz jakiej już dawno nie cZulam .
Wiem ze powinnam mu powiedzieć . Wiem ze powinnam z nim porozmawiać .
Wiem ze na to zasługuje ale się boje .
Tak bardzo bałam się jego odejścia iż chyba straciłam nad tym kontrole i przestałam ufać sobie i wszystkiemu co mnie otacza .
Straciłam przyjaciółkę , straciłam rodzine a teraz znów tracę siebie .
To kurewsko trudne zasypiać i budzić sie z planem na własne wewnętrzne samobójstwo .
Z dała od domu, rodziny ... Naprawdę jestem na skraju załamania .
A może już przestałam istnieć a to wszystko to tylko mój sen .
Paranoja .
Nigdy nie byłam dość silna i dość pewna siebie by przetrwać Piekło w którym żyłam .
Nigdy nie chciałam księcia na białym koniu bo byłam zbyt dumna by wierzyć w beznadziejne bajki .
Nigdy nie sądziłam ze miłość jest właśnie taka - taka kurewsko samotna .
Niby gdzieś tam w środku jakaś czesc mnie jest cholernie szczęśliwa jednak inna cierpi i obumiera jednym słowem - GNIJE mi dusza .
Tęsknie za rozmowa z kimś kro by mnie po prostu wysłuchał i powiedział ze dam sobie radę, ze przetrwałam tyle cierpienia iż przetrwam i ta katastrofę .
Potrzebuje kogoś komu mogłabym powiedzieć ze nie daje już rady, ze znów JA czuje obok siebie .
Siedzi na rogu łóżka i swoimi szponami znów zdziwra naskórek z mojego ciała a ja nie mam siły płakać .
Już chyba nawet nie chce płakać .
To zabawne ale znów w mojej głowie jest tysiące słów które chciałabym napisać bo przecież napisać jest o wiele łatwiej - nigdy nie potrafiłam rozmawiać ani prosić o pomoc . Nigdy nie potrafiłam zebrać o współczucie . Tym razem również nie potrafię .
Mam 24 lata i kompletny bajzel w głowie .
Mój umysł się rozpierala .
Paranoja powraca .

sobota, 29 lipca 2017

Nie chce już swojego życia .!
Nie chce szczęścia, miłości i kłamstw ! Dość mam walki, walki prowadzącej do porażki ..!
"Chce umrzeć,uciec albo się rozjebac " to chyba idealny temat na ten wieczór .
Samotna - chociaż jest tak blisko .
Przerażona - chociaż jest obok .
Krzycząca z bólu - chociaż jest obok .
Wkurwiona - chociaż jest obok .
Płacząca - chociaż jest obok i nie widzi już nic .
To takie kurewsko zabawne - kiedy jesteś sama i cholernie potrzebujesz męskiego raminienia nie ma wtedy nikogo a kiedy jest ktoś obok kogo cholernie mocno kochasz płaczesz bo jest ci kurewsko smutno ze nie widzi twojego rojebanego serca i rozumu .
Płonę
Płonę
Pustka,żalem,rozpacza na dnie samotnego serca .
Tak bardzo cie potrzebuje .
Mój umysł znów traci kontrole nad sercem !
Chce odejść !
Tak bardzo chce stad odejść - NA ZAWSZE !

sobota, 11 lutego 2017

Może wcale nie powinnam sie tak czuć ...
Myśli rozpierdalaja mi sie o zranione ścianki umysłu -nie chce sie tak czuć .
Znów przegrywam zycie na którym kiedyś mi kompletnie nie zależało -chyba znów mi przestaje zależeć ...
Przecież w życiu chodzi o to by mieć kogoś przy kim nie odczowasz samotności w żadnej postaci ..
A jednak . Pomimo iż jest blisko mnie,pomimo iż trzyma mnie za rękę i czasem powie do mnie cos miłego, czuje iż znów buduje mór pomiędzy swoim sercem a jego umysłem . Dlaczego tak musi byc ? Dlaczego znów czuje wewnętrzna samotność,becze jak małe dziecko i krzyczę cisza której juz nawet On nie słyszy . Uciekam i wiem, ze jestem coraz bliżej podjęcia kolejnej decyzji,wiecznej samotności i wiecznego smutku ...
Miałam juz nie byc samotna i Miałam nigdy wiecej nie pozwolić na to co dzieje sie znów w moim życiu . Miałam nie pozwolić by moje serce znów rozjebalo sie na milion części których nie chce juz składać od nowa . Jestem juz zmeczona,tak cholernie zmeczona... proszę Boże lub jakikolwiek Stwórco wszechświata - ZABIERZ mnie stad ! Teraz bym znów nie musiała łkać na kolanach na białej podłodze rozjebanego umysłu .
Przecież w życiu ludzi których mijam na ulicy szczęście zawitało i nie ulatnia sie jak dyń z palącego jointa przed minuta ... do kurwy ! Dlaczego do kurwy wiec mnie musi znów opuszczać ?
Chciałabym teraz powiedzieć komukolwiek ze znów nie daje sobie rady, ze znów nie ufam, nie wierze i mam ochotę popełnić wewnętrzne samobójstwo - bo nie mam juz siły .
Siły by walczyć,żyć i istnieć .
Miliony głosów w mojej głowie powtarzają "znów jestes naiwna idiotka która przegrywa".
Potrzebuje dilera z rogu znanej mi i wam ulicy , wanny wypełnionej magiczna substancja i ostatniej szansy by opuścić to piekło ! Tak,tak wyglada moja idealna smierć . Znów jej chce i znów chciałabym nie czuć nic .
A może jednak ... cierpienie jest moim sensem istnienia .
A może kiedyś wszyscy o mnie zapomną ...

Upadek

 Ja KURWA naprawdę próbuje. Ja naprawdę nie chcę mieć Cię w głowie. Ja naprawdę pozwalam Ci zniknąć, odejść, wymazać się z mojej pamięci.  D...