Chłopaku z nad morza,
Piszę,bo już dłużej nie potrafię. Piszę bo chciałam się pożegnać tak jak powinniśmy pożegnać się kilka dni temu. Bez obietnic,bez łez,bez pierdolonego poczucia, że tym razem coś się zmieni.
Banalne prawda? Nie wiem dlaczego odebrałam telefon, nie wiem dlaczego kiedy usłyszałam,że spierdolił Ci się świat jedyne o czym myślałam to,żeby TU był, Na sekundę,minutę...
Po co chciałeś bym przyjechała?Po co mówiłeś TO wszystko skoro to nie ma dziś dla Ciebie znaczenia? Po co pozwoliłeś mi uratować swą duszę skoro MOJA rozpierdala się dziś na miliony kawałków.
Z jakiego powodu TO wszystko się wydarzyło? Złamałeś moje SERCE poraz kolejny- nie wiem czy dlatego dziś klękam na zimne płytki w łazięce i błagam o śmierć bo nie potrafię TEGO zrozumieć.
Nie rozumiem jak można tak manipulować,jak można tak kłamać. Jak mogłeś pozwolić mi MIEĆ NADZIEJĘ ! Płaczę z bezradności, piszę bo już nie wiem jak wytłumaczyć mojemu umysłowi co się DO KURWY stało- przecież ludzie nie mogą być tak zakłamani i tak kurewsko samolubni. Przecież w jakimś Twoim zdaniu musiała być minimalna prawda a może to moja naiwność sprawiła,że chciałam być widziana przez Twoje oczy,chciałam być słyszana przez Twoją duszę, chciałam być kochana przez serce,które nie należy do mnie ani do Ciebie,należy do NIEJ i dziś oboje to wiemy.
Czuje się jak GÓWNO wdeptane w ziemię i olane,moczem alkoholika i menela.Czuje jakby ktoś napluł mi w ryj i powiedział- MASZ SUKO to za twoją naiwność.
Poczułam coś czego poczuć nie powinnam. Łudziłam się,że jakaś część Ciebie też czuje cokolwiek co możnaby racjonalnie wytłumaczyć bo przecież milczeć potrafimy jednocześnie i oboje jesteśmy emocjonalnymi debilami,którzy czują i myślą za dużo. Nie wiem czy jesteś tak doskonałym kłamcą,czy tak doskonale udajesz ale moja dusza wiedziała...Wiedziała,że musi Cię uratować i tego nie żałuje.
Żałuję,że uwierzyłam w słowa które wypowiadałeś.
Żałuje, że pozwoliłam sobie uwierzyć, że potrzebujemy czasu.
Żałuje. że powiedziałam Ci TO wszystko bo może gdybym tego nie zrobiła BOLAŁO by mniej albo znów mogłabym udawać,że to wszystko tylko mi się wydaje...
Już nie potrafię po prostu BYĆ obok i patrzeć jak rujnujesz mi umysł i jak łamiesz serce,które i tak nie ma siły bić.
Mam nadzieę,że będziesz o siebie walczył a kiedyś naprawdę zrozumiesz,co stało się w sylwestrową noc kiedy ...No właśnie dobrze wiesz co .
Ja nie mam siły,nie jestem wstanie patrzeć,oddychać,walczyć i zaczynać kolejny raz od nowa z nadzieją,że może TYM razem ktoś mnie nie zrani.
BOLI mnie tak bardzo WSZYSTKO,każda tkanka,każdy organ,każda blizna.Bo jak mogłam TO sobie zrobić.
Żegnaj.
Przepraszam,za słowa których mówić nie powinnam. Za krzyk,rozpacz i nienawiść bo dziś Cię nienawidzę za to,że tak po prostu mnie kłamałeś.
Pamiętasz?-Gdybym nie uratowała Tojego życia to skończyłabym wtedy ze swoim istnieniem.
Miałam nadzieje,że z jakiegoś powodu LOS znów skrzyżował nasze rozjebane emocjonalnie dusze. Myliłam się.
Walcz bo ja już nie mam siły.
Do widzenia,
Chłopaku z nad morza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz